Jak obudzić potencjał intelektualny drzemiący w dziecku? 7 przestarzałych przekonań na temat wychowania i rozwoju dziecka

Jak zmienić swoje dziecko w małego smakosza? 10 wskazówek kroczek po kroczku
24 kwietnia 2017
Moje dziecko się nie koncentruje. Co z tym zrobić? 10 WSKAZÓWEK DO LEPSZEJ KONCENTRACJI U DZIECKA
2 maja 2017

Igor, 6 lat, za kilka miesięcy pójdzie do pierwszej klasy. Nauczycielka mówi o nim tak:

Igor ma duży problem ze skupieniem uwagi. Nie koncentruje się na zajęciach. Zamiast słuchać nauczyciela i wypowiedzi kolegów, odchodzi, wyciąga zabawki, przez co  nie wie, o czym rozmawiamy. Często jest pobudzony, mówi szybko, nieskładnie, powtarza kilka razy to samo. Biega, zamiast chodzić, wykonuje przy tym mnóstwo dodatkowych ruchów ciała. Ma problem z ułożeniem historyjki obrazkowej według kolejności oraz z jej opowiedzeniem. Nie potrafi samodzielnie rysować. Myli pory roku i dni tygodnia.

Stan wiedzy polskich matek i ojców o wychowaniu i rozwoju dzieci jest na zatrważająco niskim poziomie. Brak jest odpowiedniej literatury, brakuje tez szkoleń i kursów typowo dla rodziców. Poradnie psychologiczno – pedagogiczne oferują już warsztaty dla rodziców, ale po pierwsze, zwykle preferowani są rodzice dzieci z problemami, a po drugie,  niestety, przekazywania wiedza nie jest rzetelna.

Ciągle powielane są przestarzałe, dziwaczne schematy, które nijak się mają do dzisiejszych czasów, nie przystają do dzisiejszej rzeczywistości i aktualnej wiedzy naukowej. Boli mnie to bardzo. Rodzice biorąc udział w takich warsztatach często nie są w stanie ocenić i często bezkrytycznie podchodzą do tych metod. Stosują je w domu, czym tylko pogłębiają problem.  Często przypada mi niewdzięczna  rola odkręcenia, odczarowania sytuacji  ….i wyprowadzenia rodziny na prostą. Dlatego piszę ten artykuł, żeby pokazać Wam, na co koniecznie musicie zwrócić uwagę.

Napisałam też e -booka Obudź w dziecku olbrzyma, w którym znajdziesz jeszcze więcej wartościowej wiedzy.

Model wychowania oparty na posłuszeństwie i dominacji rodziców całkowicie przestał działać. Najgorsze jest to, że rodzice nawet nie zdają sobie sprawy, w jaki sposób przekonania i metody, które wynieśli z domu rodzinnego, krzywdzą ich dzieci.

Jakie to przekonania?

Poznaj przestarzałe szkodliwe mity na temat rozwoju i wychowania dzieci

  1. Skoro mam dziecko to sam, sama potrafię je wychować. Nie potrzebuję żadnych porad ani wskazówek. Moja mama wychowała trójkę dzieci. Nic nie czytała, nic nie musiała się uczyć.

To nie takie proste. Skoro mam buty do biegania nie oznacza to jeszcze, że potrafię przebiec maraton. Do tego potrzebna mi będzie A. spora dawka wiedzy, B. przewodnik, ktoś, kto już przebiegł maraton i wie, jak to zrobić oraz C. regularny trening. Nie będę radziła się w tej kwestii sprzedawcy butów. On wie, ale tylko teoretycznie, bo sam nigdy nie biegał. Nie zapytam też koleżanki, bo ona dopiero zaczęła biegać. Jeżeli popełni błędy, to słuchając jej rad, popełnię je też. Nie zapytam mamy ani babci, które biegi oglądają jedynie w telewizji, bo ich rady nie doprowadzą mnie do sukcesu.

 

Kiedy na świecie pojawiła się moja córka, właśnie skończyłam studia. Czułam się jak mistrz świata. Jak półbóg, wszystko mi się udało. Niestety,  w krótkim czasie zrozumiałam, że to, co wiem, mogę włożyć między bajki. To bolało…  rady mamy i teściowej też nie działały.  Nikt i nic nie skłoniło mnie do nauki i rozwoju tak, jak moje dziecko. To  nie ona miała rozumieć mnie- chociaż zakładałam, że tak ma być. To ja musiałam zrozumieć jej świat, jej sposób myślenia i rozumienia świata. Musiałam wejść w jej buty chcąc cokolwiek ją nauczyć. A więc pokora. Wszystko to, co wiedziałam, musiałam zweryfikować, sprawdzić i zbadać.  I szybko wprowadzać zmiany.

 

Wybierz swojego przewodnika. Sprawdź go. I zacznij działać.

 

  1. Tabula rasa. Dziecko rodząc się jest pustą białą kartą. Zadaniem rodzica jest tę kartę zapełnić.

Dla mnie to jedno z najbardziej szkodliwych przekonań. Wyrządziło już wiele krzywdy dzieciom. Niestety nam, Polakom, ciągle brakuje  wiedzy. Jest wielu rodziców ale i, co gorsza, nauczycieli, pedagogów, psychologów, którzy ciągle w ten sposób myślą. Rozwój nauki, a zwłaszcza badania nad mózgiem, dostarczają nam jednoznacznych dowodów, że każde dziecko już w chwili urodzenia ma znacznie większą potencjalną inteligencję niż Leonardo da Vinci kiedykolwiek wykorzystał. Mózg dziecka jest jak śpiący olbrzym. Potrafi uczyć się nieprzerwanie od urodzenia aż do po kres życia. Umysł dziecka nie jest naczyniem, które trzeba zapełnić. Jest ogniem, który trzeba rozniecić. Dzieci nie są ludźmi gorszego sortu! One są istotami myślącymi i czującymi.

To przestarzałe przekonanie sprawia, że matki czują się w obowiązku i zamęczają swoje dzieci tłumaczeniem, uczeniem, opowiadaniem, ciągłym gadaniem. Traktują swoje dzieci jakby były  pozbawione mózgu i zdolności myślenia i odczuwania, wyciągania wniosków. On jeszcze malutki, on jeszcze nie umie, on jeszcze nie wie, trzeba za niego to zrobić, trzeba mu pomagać, trzeba go wyręczać. A później, chyba cudem boskim czy innym, ten człowiek ma być bystry, samodzielny, i zaradny, kreatywny, asertywny, przebojowy, otwarty i odważny. Tylko ciekawe jak?

  1. Skoro ja dostawałam klapsy i wyrosłam na normalnego człowieka, oznacza to, że klapsy są dobrą metodą wychowawczą.

Jak mogłaś wyrosnąć na normalnego, jak powiadasz, człowieka, skoro własnemu dziecku, dla którego masz być przewodnikiem, wymierzasz klapsy? To ma być normalne? Naprawdę masz na to papier?

Jakoś nigdy mnie nie ciągnęło do klapsów. To przemocowe działanie. Jaka to frajda zmierzyć się z przeciwnikiem dziesiątki razy słabszym? Jak bym miała ochotę komuś przyłożyć, wybrałabym kogoś równego mi. Mogę dołożyć, ale mogę tez oberwać. To jest fair play. Dla tych, co lubią.

Klaps to dowód twojej słabości, bezsilności. I braku wiedzy.

Jak myślisz, jakie dorosłe osoby korzystają z pomocy psychoterapeutów? Właśnie głównie te bite przez rodziców.  Nie mogą sobie poradzić w życiu. Zaliczają porażkę za porażką. Zwłaszcza w relacjach z ludźmi. Twoim zdaniem zostali wychowani na „normalnych” i „porządnych” ludzi…

  1. Dzieci powinny być grzeczne. Powinny też być posłuszne rodzicom.

 

Powinny też  bezwzględnie słuchać rodziców i nie sprzeciwiać się im. Powinny podporządkować się woli rodziców. W szkole powinny być grzeczne i posłuszne nauczycielom. Unikać kłótni i bójek. Żyć w zgodzie ze wszystkimi kolegami i koleżankami. I  zjadać wszystko, co mają na talerzu.

Jak to się ma do życia? Dzisiaj dzieci mają być posłuszne a w wieku dwudziestuparu lat powinny być asertywne, odważne, stanowcze, mieć własne zdanie, śmiało je wypowiadać, zacięcie bronić swojego stanowiska, z pazurem iść przez życie, negocjować dla siebie jak najlepsze warunki pracy. Powinny tez decydować o sobie, być odpowiedzialne, mieć dobrą pracę (adwokat, lekarz, ewentualnie biznesmen) i dobrze zarabiać. Acha, i być zdrowe psychicznie.

Tylko ciekawe w jaki sposób? Czy dostrzegasz tę naszą narodową schizofrenię?

Wychowanie oparte na szacunku i miłości daje najlepsze rezultaty. Jesteś przewodnikiem dla swoich dzieci, ale jednocześnie je szanujesz i uwzględniasz ich potrzeby. Pytasz je o zdanie, ale jednocześnie wymagasz. Nie ma „metod”. Zmień sposób myślenia i patrzenia na dzieci, a nie będziesz potrzebowała sposobów, trików, metod, kar czy nagród.

  1. Kary i nagrody. Masz dziecko a więc musisz za dobre wynagradzać a za złe karać.

Tylko ty decydujesz, co jest dobre dla dziecka a co złe. Twoja decyzja jest nieomylna, w związku z tym niepodważalna. Od twojej decyzji nie przysługuje żadne odwołanie. Żadne tam podanie, sąd, Warszawa, Bruksela. Nic z tych rzeczy. Jeżeli to nie działa (a nie może działać!!!!!!) to musisz się bardziej postarać, stosować bardziej dotkliwe kary, nie zapominać czasem o nagrodach, obiecać szczęście wieczyste w życiu dorosłym no i przede wszystkim być konsekwentna.

Jak jest naprawdę?Kary stosują ci, którzy wierzą, że zapewnią one większe posłuszeństwo dzieci i zapobiegną pewnym zachowaniom w przyszłości. Problem polega na tym, że ta zbawienna moc kar jest tak samo naukowo udowodniona jak długość ogona diabła w piekle. Badania jednoznacznie pokazują, że stosowanie kar wcale nie rozwiązuje problemu, wcale też nie zapobiega powstaniu tego samego zachowania w przyszłości.

Dostałaś kiedyś mandat za przekroczenie dozwolonej prędkości? To znaczy, że popełniłaś błąd i zostałaś ukarana. Gdyby kara była skuteczną metodą, więcej już byś nigdy prędkości  nie przekroczyła…..a czy tak jest? Powiesz mi, że te dwie stówy jakoś przeżyjesz, ok.

A dlaczego mamy zjawisko recydywy? Czy kara pozbawienia wolności nie jest   bardzo dotkliwa? Czy nie jest ona szlabanem na wszystko? Nie do końca dnia ale na 5 lat? I czy to oznacza, że ludzie którzy opuszczają zakład karny nigdy już nie dokonają przestępstwa? Znowu nie?

No to otwórz oczy i spójrz na to jak człowiek posługujący się rozumem. I nie wierz paniom z poradni że kara zadziała tylko musisz być bardziej konsekwentna. Naprawdę wierzysz,  że jak zamkniesz dziecko w piwnicy na 24 godziny  o chlebie i wodzie to ono przestanie kopać brata pod stołem?

I jeszcze dwa słowa o nagrodach. Nagradzanie dzieci, chwalenie, codzienne powtarzanie: jestem z ciebie dumna, pojawiło się jako odpowiedź na bicie i przesadne karanie dzieci. Odbiliśmy w drugą stronę. Mówimy wręcz dzieciom- jesteś najlepsza, jesteś najpiękniejsza, masz najpiękniejsze imię i najdroższą sukienkę. I znowu jesteśmy w kanale.

Jak mam zrobić, żeby synek chciał rysować?

A co Pani robi?

No, zachęcam go, motywuję.

Jak Pani to robi?

No normalnie. Chwalę go za każdą narysowaną kreseczkę, zachwycam się kółkiem, biję brawo za trzy kółeczka i mdleję z zachwytu na widok każdego koszmarka, który ma przedstawiać pieska czy kotka.  A i powtarzam mu, że jestem z niego dumna.

Czy to przyniosło efekty?

No nie.

I nie przyniesie. Skoro mała krzywa kreska już zadowala mamę, to po co mam się bardziej starać? Mama i tak się zachwyca. Skoro całe to rysowanie jest tylko po to, żeby mamusia piała z zachwytu, a ona właśnie to robi, no to cel jest osiągnięty. Kreska jest, mama bije brawo, mogę odpocząć.

Widzicie ten kanał?

Wasze zachwyty nad byle czym wcale nie motywują dziecka. One go demotywują. Odbierają mu chęć do podejmowania dalszych wysiłków i starań. Zniechęcają go do rozwoju.

I jeszcze jedno: skoro przez długi czas stosujesz jedną metodę i ta metoda nie przynosi efektów, to nie przyszło ci do głowy, żeby tę metodę zmienić?

Oczywiście, żeby zmieniać, musisz po pierwsze uświadomić sobie, co robisz nie tak, po drugie wiedzieć co i jak zmieniać.

Po to właśnie potrzebna jest edukacja rodziców.

 

  1. Dziecko najlepiej uczy się siedząc grzecznie przy biurku. Nauka oznacza wkładanie wiedzy do głowy, czyli mózgu. Ten proces odbywa się  bez udziału ciała czy emocji.

To całkowicie błędny sposób pojmowania. Nauka nie może istnieć w oderwaniu od ciała. Instrumentem uczenia się jest całe ciało dziecka. Umysł i ciało są jednością. Mózg jest osadzony w ciele, dlatego też niektóre dzieci naturalnie uczą się w pozycji leżącej, inne musza się ruszać, chodzić po pokoju, machać nogą, pstrykać czymś albo coś miętosić? Te najbardziej ruchliwe to kinestetycy, taki typ, dla którego ruch jest głównym kanałem przyjmowania wiedzy. Inne kanały to wzrok- wzrokowcy albo słuch- słuchowcy.  O tych stylach uczenia się napisałam więcej w książce Obudź w dziecku olbrzyma.

A emocje? Do czego by to się miało przydać? A spróbuj nauczyć się 200 nowych hiszpańskich słówek po awanturze z partnerem. Złość, wściekłość, frustracja, gniew albo stres skutecznie hamują uruchomienie  procesów poznawczych. W mózgu pojawia się rodzaj blokady. Mózg traktuje te emocje jako zagrożenie. Walcz albo uciekaj, pierwotne instynkty. Cała moc organizmu zostaje skierowana na przetrwanie. Dopiero jak się uspokoisz wrócą normalne czynności intelektualne.

Stan psychiczny podobnie jak pożywienie wpływa na zdolność utrwalania nowych informacji w różnych częściach mózgu.

Czy teraz wiesz już jak działa twoja presja na dziecko? Zastanowisz się, zanim na nie nakrzyczysz przed nauką? Zanim wprowadzisz je w stres i poczucie winy?

  1. Tablet to wspaniała karta przetargowa. Jak coś przeskrobie, zabiorę mu tablet! A jak będę chciała trochę spokoju, to mu oddam.

 

W dzisiejszym świecie rozwój technologii jest wpisany w naszą codzienność. Zadaniem rodzica jest nauczyć dziecko, jak mądrze posługiwać się mediami cyfrowymi. To jest ich przyszłość. Musisz wiedzieć, ile czasu dziecko może bezpiecznie spędzać przed monitorem,  musisz zdawać sobie sprawę z tego, jak monitor działa na wzrok, musisz wiedzieć, co się dzieje z postawą ciała i oddechem oraz jak temu przeciwdziałać. Lepiej, żebyś wiedziała, czy gry pomagają w nauce czytania czy raczej nie. Czy gapienie się w ekran ma jakiś wpływ na zdolność koncentracji uwagi czy nie. Czy nadpobudliwość ma jakiś związek z długim czasem spędzanym na grach czy nie ma żadnego. Czy czas spędzony na grach w telefonie wpływa  na zdolność nawiązywania kontaktów i tworzenie relacji z ludźmi czy to nie ma związku?

I nie jest tu żadnym usprawiedliwieniem,  że wszystkie dzieci teraz grają. Skoro wszyscy myślą tak samo, oznaczać to może tylko jedno- nikt za wiele nie myśli.

Ty masz po prostu takie rzeczy wiedzieć, zanim kupisz dziecku tablet.

 

Jako rodzic musisz się edukować. Edukacja rodzicielska to dzisiaj sprawa priorytetowa.

Większość badaczy zajmujących się funkcjonowaniem ludzkiego mózgu jest przekonana, że pięćdziesiąt procent naszych zdolności do nauki rozwija się w ciągu pierwszych czterech lat życia. Nie, nie oznacza to, że połowę wiedzy i mądrości zdobywamy jako dzieci. Badacze podkreślają, że w ciągu czterech lat w mózgu tworzy się połowa wszystkich połączeń pomiędzy komórkami mózgowymi, a te właśnie połączenia umożliwiają późniejszą naukę. To tak, jakby wgrywało się oprogramowanie do komputera. Jakość tego oprogramowania zależy właśnie od rodziców. Wcale nie od nauczycieli.

Wiesz jak pobudzać umysł małego dziecka?

Wiesz jakie pożywienie jest konieczne dla prawidłowego rozwoju mózgu dziecka?

Wiesz jak rozwijać inteligencję emocjonalną u dziecka?

Uważam, że kształcenie i edukowanie rodziców powinno być priorytetowe. Przecież to dzisiejsze dzieci niebawem będą ministrami, kiedy my będziemy już seniorami. To one będą nam tworzyły rzeczywistość.

Problemy z nauką, problemy z zachowaniem, konflikty z rówieśnikami i dorosłymi, agresja, zachowania przemocowe, autoagresja ( kiedy dzieci same robią sobie krzywdę), depresja dziecięca, problemy ze zdrowiem psychicznym, alkohol, narkotyki, uzależnienia, próby samobójcze- masz na to wszystko wpływ. I wpływasz na to poprzez to, co robisz i poprzez to, czego nie robisz.

Otwórz oczy. Gdzie jesteś? co robisz? w co wierzysz? Co chcesz osiągnąć czy idziesz właściwą drogą?

Nie miej sobie za złe, jeżeli coś masz do zmiany.

Nie mogłaś  tego wiedzieć. Nie uczą tego w szkole ani na naukach przedmałżeńskich ani w szkole rodzenia. Mało tego, nie uczą tego na studiach. Sic! Mamy rzesze  pedagogów kompletnie nie zdających sobie sprawy z większości tego, o czym właśnie przeczytałaś. Myślałaś, że jest inaczej? Przykro mi że cię rozczarowałam.  Teraz już masz tę wiedzę. Co z nią zrobisz zależy od ciebie. Poświęciłam wiele lat, wiele czasu i sporo pieniędzy na naukę i zdobywanie doświadczeń. Teraz dzielę się tą wiedzą z Tobą.

 

Właśnie po to napisałam e –booka Obudź w dziecku olbrzyma, żeby tę wiedzę rozprzestrzeniać. I nadal będę inwestowała każdą złotówkę w tworzenie takich materiałów edukacyjnych, dzięki którym Ty staniesz się lepszą matką i będziesz miała wspaniałe relacje z dzieckiem. Będziesz mogła sama rozwiązywać większość problemów wychowawczych i przekazać  tę wiedzę swoim wnukom.

Zajrzyj do e- booka:)

Mariola Kurczyńska

coach rodzicielski, terapeuta

2 Komentarze

  1. STUDIOKOLOROW napisał(a):

    Bardzo dziękuje za możliwość kontaktu i rozmowy.
    Każdy Rodzić powinien mieć możliwość i dostęp do wiedzy, po którą ja dzisiaj sięgnęłam.
    Nie zawsze zdajemy sobie sprawę z błędów, które popełniamy w wychowaniu naszych dzieci.
    Jeśli jednak dotrze do nas, że coś „jest nie tak”- nie wiemy gdzie i do kogo się zwrócić po poradę.
    Szczerze polecam „Obudź w dziecku olbrzyma” oraz zachęcam do przeczytania bloga Pani Marioli Kurczyńskiej.
    Tematy dotyczą wszystkich Rodziców i naszych dzieci.
    Bardzo dziękuje za możliwość rozmowy i nakierowanie na „dobre tory”. 🙂
    Pozdrawiam serdecznie
    A.K.

  2. MN napisał(a):

    Uwielbiam Panią. Szkoda ze większość rodziców i pedagogów pozostają w tym stereotypie. Czasami aż ręce opadają. Cieszę się na te artykuły i czytam wręcz pożeram. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

займ на карту займ на карту срочно без отказа