Jak zmienić swoje dziecko w małego smakosza? 10 wskazówek kroczek po kroczku

Zabezpieczony: KS Obudź w dziecku olbrzyma
22 kwietnia 2017
Jak obudzić potencjał intelektualny drzemiący w dziecku? 7 przestarzałych przekonań na temat wychowania i rozwoju dziecka
2 maja 2017

Co  zrobić, żeby moja córeczka chciała próbować nowych potraw? Co mogę zrobić, żeby synek w ogóle coś chciał zjeść? Jestem już taka zmęczona. Gotuję trzy obiady dziennie. Dla każdego coś innego. Dlaczego on nie chce jeść mięsa? Martwię się…

 

Problem jedzenia jest tak ważny, bo dotyczy każdego dziecka i występuje każdego dnia. W naszym kraju mamy zakorzenione bardzo kiepskie przestarzałe sposoby karmienia dzieci. Być może wynikają one z czasów kiedy trudno było zdobyć pożywienie, z czasów biedy.

Mamy 2017 rok, żyjemy w czasach dobrobytu, a wręcz nadmiaru. Nie możemy przyjmować bezkrytycznie poglądów naszych babć, bo my mamy absolutnie inną rzeczywistość i inne problemy. Nasze babcie nie znały  anoreksji i bulimii, nadwagi, bo w ich czasach nie było takiego dostępu do wszelkiego rodzaju pożywienia. Niczego się nie wyrzucało, bo nikt nie miał za dużo. Istniało ryzyko, że dziecko będzie głodne, jeżeli nie poświęci się czasu na stanie w kolejce i zdobycie czegoś do jedzenia. Ale te czasy już minęły. Ten czas jest naszym czasem.

W tym artykule zmierzę się z powszechnymi mitami i bardzo szkodliwymi przekonaniami na temat odżywiania dzieci. Kilka z nich wyląduje w śmietniku.

W Polsce ciągle mamy luki w podstawowej wiedzy na temat odżywiania dzieci.  Nawet jeżeli młoda mama chce wprowadzić zdrowe nawyki, zostaje przeważnie spacyfikowana przez teściową, rodzinę i innych, mądrzejszych, którym jedynym prawem do zabierania głosu jest to, że kilkadziesiąt lat temu wychowały dzieci i te dzieci nie umarły im z głodu. Bardzo często młode mamy zdają sobie sprawę, że ich rady są niewłaściwe, ale  mają zbyt mało doświadczeń, czasem nie mają wsparcia, wiec poddają się tym ogłupiającym neurotycznym metodom. Z moich obserwacji wynika, że niestety, dominują przestarzałe metody mocno krzywdzące dzieci i negatywnie wpływające na ich późniejszy stosunek do jedzenia. Psychologowie biją na alarm- rośnie w zastraszającym tempie liczba dzieci z zaburzeniami odżywiania. I nie chodzi tu jedynie o ciało- zbyt chude czy zbyt grube- mówimy o poważnych problemach natury psychicznej. A zaczyna się tak niewinnie…..

Mamusie, najwyższy czas to zmienić. Trzeba wreszcie postawić kontrę tym chorym praktykom. Jest jeszcze jedno niebezpieczeństwo. Dzieci traktowane przy stole w niewłaściwy sposób, nasiąkają tym i uczą się szkodliwych nawyków. Następnie przekazują te zgubne nawyki dalej, zarażając nimi swoich krewnych i przyjaciół.   Złe nawyki w ten sposób rozprzestrzeniają się.

Dziękuję mamom, które podzieliły się ze mną swoimi doświadczeniami. To bardzo cenne informacje. Zależy mi na tym, żeby być blisko ludzi i pisać o prawdziwym, realnym życiu. Nie mam zwyczaju pisać o rzeczach zaczerpniętych z  amerykańskich poradników żywieniowych. Nic z tego. Mieszkam tu, w tym kraju i piszę o problemach młodych mama żyjących obok mnie.

Wiele porad żywieniowych zamieściłam w mojej książce Obudź w dziecku olbrzyma. Wskazałam tam również produkty, które koniecznie powinny znaleźć się w diecie dziecka, zwłaszcza, kiedy chcemy rozwijać jego intelekt i odporność emocjonalną.

Jakie są główne grzechy w polskim podejściu do odżywiania dziecka

NAJPOPULARNIEJSZE POLSKIE MITY- 12 SZKODLIWYCH RAD

Przede wszystkim dziecko nie może być głodne!

Innymi słowy, trzeba zrobić wszystko, żeby dziecko jadło. Najlepiej dużo. Wtedy będzie rosło i będzie zdrowe. Jak to zrobić:

  1. Dokarmiaj dziecko. Dziecko trzeba karmić, nawet, jeżeli ma już 6 lat i od dawna posługuje się nożem i widelcem. To ciągle jeszcze dziecko. Jak pokarmisz, to zje.
  2.  Mów do dziecka, opowiadaj, jak to leci samolocik, że za mamusię, za babcię a w międzyczasie hop włóż mu łyżeczkę do buzi!
  1. Dreptaj za dzieckiem. Ono nie ma obowiązku jedzenia przy stole, jeszcze jest na to za małe. Wszędzie, na podwórku, na placu zabaw miej ze sobą jogurcik, łyżeczkę i zawsze mu coś wciśnij. Dziecko musi dużo jeść, żeby było zdrowe.
  1. W domu graj z nim w planszówki i wtedy wciskaj jedzenie. Możesz też wciskać, kiedy sobie gra na komputerze.
  1. Włącz mu bajkę. Nowoczesna mama ma tablet. I telewizję. Dziecko ogląda a ty spokojnie je karmisz.

Teściowie karmili mojego syna przed telewizorem albo jak grał na komputerze. Nie lubiłam tego….

 

  1. Rób ciekawe, atrakcyjne posiłki. Mogą to być postaci z bajek z ogórka i rzodkiewki, krasnoludki z sera i marchewki. Nie umiesz? Wujek Google i dajesz rada. Dzieci mają swoje wymagania, a tobie korona z głowy nie spadnie!
  1. Przemycaj. Kawałek marchewki włóż do pulpecika a brokuł sprytnie włóż do kluski śląskiej.
  1. Dogadzaj. Od tego jesteś. Jeżeli dziecko nie lubi jednej potrawy, ugotuj mu inną . Jeśli masz dwoje dzieci, no trudno, musisz zrobić dwa albo trzy obiady. Dziecko samo wie, na co ma ochotę. Ugotowanie dziecku ulubionej potrawy jest wyrazem twojej miłości do dziecka. Dawanie dziecku do jedzenia tego samego, co dorośli, jest po prostu nieludzkie.
  2. Nie ograniczaj dziecku słodyczy. Słodycze są dla dzieci. Dzieciństwo bez słodyczy się nie liczy. Sama lubisz czekoladę. I co złego jest w coli? Jeżeli dziecko marudzi albo się złości, daj mu coś słodkiego, zaraz mu przejdzie. Jeżeli mimo twoich starań dziecko nie zjadło obiadu, daj mu batonik albo kup drożdżówkę na spacerze. Może to nie jest najlepsze rozwiązanie, ale przynajmniej nie będzie głodne.
  1. Daj nagrodę. Za zjedzenie mięska obiecaj lizaka. Za zjedzenie zupy daj dwa złote. Ważne, że zje.
  1. Woda jest dla zwierząt, nie dla dzieci. Nie pozwalaj, żeby piło za dużo wody. Od tego brzuch się zatyka i jedzenie się nie mieści. A poza tym nie stać cię na sok?

 

  1. Wszystko ma zniknąć z talerza. Pamiętaj, dziecko musi zjeść wszystko, co mu nałożysz. Nie ma zostawiania. Nie ma marnowania jedzenia. Nie ma wyrzucania. Ucz dziecko od małego zjadania wszystkiego z uwagi na głodujące dzieci w Afryce.

Uff, wystarczy. Rozpoznajesz niektóre z nich? Brzmią znajomo? A teraz, skoro już wiesz, jak nie robić, pora na wskazówki dla Ciebie.

10 WSKAZÓWEK DO WYCHOWANIA PRAWDZIWEGO SMAKOSZA- KROCZEK PO KROCZKU

  1. Wyłącz telewizor. Odłóż tablet, smartfon, wyłącz laptopa.

Pozwól dziecku i sobie smakować jedzenie, delektować się smakami, skupić się na jedzeniu, smaku, uczuciu sytości. Zdaj sobie sprawę, że mózg i żołądek są ze sobą połączone. Pierwszym rodzajem informacji przekazywanych do mózgu są sygnały związane z obkurczaniem się i rozszerzaniem ścian żołądka. Gdy długi czas nic nie jemy, ściany żołądka się obkurczają, a receptory przekazują sygnał do mózgu, że jesteśmy głodni. Po posiłku żołądek się wypełnia i daje sygnał do mózgu, aby skończyć jeść (trwa to do kilkunastu minut).

Jeżeli zajmiesz mózg czymś innym, a na dokładkę nie pozwalasz dziecku nawet na samodzielne podnoszenie łyżki, to działa mniej więcej tak jakbyś jedzenie wrzucała do worka. Dziecko nawet nie poczuje sytości, nie zarejestruje, ile zjadło. Nie będzie wiedziało, co zjadło ani ile zjadło, mózg zostanie ogłupiony i odcięty od ciała. Nie przekaże impulsów. Dziecko nie będzie jadło świadomie. Trochę jak zombie. Jest tu, ale tak naprawdę go nie ma, należy do innego świata. Jest to bardzo niebezpieczne. Po pierwsze kiedy dziecko skojarzy jedzenie z telewizją, po jakimś czasie wykształci się nawyk. Nie będzie chciało jeść bez telewizji. Po drugie, telewizja będzie wywoływała skojarzenie z potrzebą jedzenia. Dodaj do tego brak kontroli ilości jedzenia i co z tego wychodzi? Prowadzi to do zaburzenia odżywiania: od anoreksji, bulimii poprzez zajadanie stresu aż do otyłości.

  1. Mały głodek jest wskazany.

Głód to takie sam stan fizjologiczny jak uczucie sytości czy pełny pęcherz. W naszym kraju panuje wręcz jakaś neurotyczna obsesja, że dziecko nie może być głodne. Jakby od tego miało zależeć co najmniej przetrwanie gatunku ludzkiego!

Dziecko musi poznawać siebie, a więc WSKAZANE JEST żeby doświadczyło zarówno uczucia sytości jak i uczucia głodu. Nikt nie mówi o głodzeniu dzieci. Mówię tylko o tym, żeby przestać się bać głodu u dziecka. Jak poczuje głód przez kilka minut , to tylko na zdrowie mu wyjdzie. Nasze dzieci są przekarmiane! Podaruj dziecku odrobinę głodu. Ono musi wiedzieć, jak to jest. Jeżeli na lekkim głodzie usiądzie do obiadu, nie będzie marudzić, a nawet odzyska apetyt. Dobrze jest poczuć lekki głód.

  1. Wszyscy jemy to samo.

Nie zamieniaj swojej kuchni w restaurację. Dom to jest dom. Tu nie ma menu na stole. Ani osobnego menu dla dzieci. Ani sześciu dań według upodobań i gustu. To nie dziecko decyduje, co będzie na obiad. Po co traktować dzieci inaczej? Odmiennie? Czy one są przybyszami z obcej planety? Czy mają niedorozwinięte mózgi, ciała czy kubki smakowe?

Nasz synek od najmłodszych lat dostawał sztućce od razu takie same jak my. Siadaliśmy do stołu, syn dostawał obiad, jadł razem z nami. Oczywiście więcej lądowało poza talerzem, ale przymykałam oko. Pamiętam taką historię: Synek nie miał jeszcze skończonego roczku i dostał rosół. Wszystko znalazło się  poza miseczką, na stole. Ale on skrupulatnie każdą nitkę makaronu brał do rączki i wkładał do buzi. Dziś ma prawie 5 lat i nie mam z nim żadnych problemów.

My staramy się jeść z małym w tym samym czasie dostaje na talerz dokładnie to, co my. Jak nie chce jeść to odstawiamy i jak zgłodnieje, dostaje jeszcze raz to samo. Szybko nauczył się jeść wszystko i bez marudzenia. I chociaż moja mama mówi, że to nieludzkie, my uważamy, że nasz syn nie może marudzić i wymyślać. U nas to się bardzo sprawdziło. Mały nie wybrzydza przy jedzeniu.

 

  1. Pozwól maluchom gotować.

Sama znasz to uczucie, kiedy coś upieczesz. Jesteś z siebie dumna, absolutnie chcesz tego dzieła spróbować, częstujesz rodzinę. Masz do tego swój stosunek emocjonalny, włożyłaś w to pracę, serce, emocje. To fajne jest. Powstaje niewidzialna więź miedzy tobą a jedzeniem. Co może zrobić maluszek? Pomieszać ciasto na naleśniki, włożyć  sałatę do miski, obrać jajka i… zrobi też odrobinę bałaganu, a to akurat  stały element tej gry:)  Mimo bałaganu pozwól dziecku na samodzielność,  ile tylko się da.

Naszemu synkowi najbardziej smakują rzeczy, które zrobiliśmy wspólnie, więc często razem robimy kluski, lepimy pierogi, zwijamy naleśniki, robimy krokiety, ciasta, ciasteczka, koktajle itp. Ja jestem dumna, bo syn chętnie mi pomaga, a on jest szczęśliwy, bo może mi pomóc. A jak mu to smakuje!

  1. Ty wybierasz jedzenie, dziecko ilość.

To ty jesteś ministrem zdrowia w waszej rodzinie, To ty decydujesz, co jecie. Nie pytaj dziecka: na co masz ochotę, tylko informuj: dzisiaj jemy to i to. Ale to dziecko decyduje, ile zje. Dziecko wie, kiedy ma dosyć, no chyba, że spożywa posiłek przy tablecie, wtedy nie ma kontaktu ze sobą. Nie wsłuchuje się w swoje ciało, nie odbiera sygnałów z mózgu ani z żołądka. Nałóż mu mało i pozwól samemu poprosić o dokładkę. Albo pozwól nałożyć sobie samemu, ale wtedy musi zjeść wszystko, co sobie nałożyło. To ono zdecyduje. Na podstawie sygnałów płynących z własnego ciała. Ty naprawdę nie wiesz tego lepiej niż samo dziecko. Jeżeli tylko skubnie, to w porządku, Nie przejmuj się tym specjalnie. Jutro zje więcej, albo jeszcze wieczorem. Daj sobie spokój. Nie rób z tego dramatu. Reaguj neutralnie.  Dzieci czują się bardziej dorosłe i szanowane, kiedy jedzą TO samo, nie TYLE samo.

 Moja babcia miała na mnie  skuteczną metodę. Pozwalała samej nałożyć posiłek i tyle, ile nałożyłam, tyle musiałam zjeść. I to działało! A ja byłam zachwycona, bo czułam się samodzielna.

 

  1. Różnorodność, czyli Bobas Lubi Wybór

Poszerzaj dziecku horyzonty smakowe od momentu, kiedy zacznie siadać samodzielnie. Dziecko poznaje różne smaki, kolory, zapachy  i konsystencje. Wygląd ma znaczenie, potrawy powinny wyglądać apetycznie. Serwuj potrawy odpowiednie do wieku dziecka przygotowane na różne sposoby. Dobrym pomysłem jest nakładanie potraw na talerz po kolei, zaczynając od warzyw. nie wszystko naraz.  Jest to dla dziecka bardzo przyjemne. Pamiętaj, ono samo zdecyduje, ile zje. Pokazujesz w ten sposób, że ufasz dziecku. Jeśli będziesz je traktować jak poszukiwacza kulinarnych przygód, dziecko wczuje się w tę rolę. Nie będzie robiło histerii przy stole.

Rodzina partnera nie mogła pogodzić się z BLW. Bo ona na pewno nie dojada, bo brudno, bo się zakrztusi….Nie słuchałam i nie mam co narzekać, bo córka świetnie sobie radzi teraz. Uwielbia warzywa: brokuł, fasolkę szparagową, szpinak, kalafior.

 

  1. Rozmawiajcie o jedzeniu.

Nie tylko dobre- niedobre, lubię-nie lubię, tylko zapytaj, czy to jabłko jest słodkie czy kwaśne? Wolisz makrelę czy łososia? Czy ta skórka jest chrupiąca?. Będzie słychać jak ją ugryziesz? Co jest lepsze sałata czy rukola? To niewyczerpany temat do rozmowy.

  1. Pogodna nonszalancja.

Zachowaj spokój przy posiłku. I dobry humor. Nie wygłupiaj się, nie rób scen, nie strasz, nie manipuluj, nie zmuszaj, nie włączaj ogłupiaczy mózgu.  Nie daj przede wszystkim odczuć dziecku, że ci zależy, żeby zjadło warzywa. I nie urządzaj owacji na stojąco, kiedy ugryzie marchewkę. No bez przesady.

  1. Nie przetrzymuj przy stole.

Nie jesteś strażniczką w więzieniu a twoje dziecko nie jest zakładnikiem. Wrzuć na luz. Jak dziecko skończyło jeść i chce odejść, pozwól mu. Jak dziecko nic nie zjadło i chce odejść, też mu pozwól. Ale przecież będzie głodne. Tak, i co z tego?

Uczucie głodu jest sprzymierzeńcem, nie wrogiem. Jak za godzinę przyjdzie i powie: jestem głodny, odpowiesz: no oczywiście że jesteś głodny. Ty naprawdę musisz być głodny, bo nic nie zjadłeś. Brzuszek głodny będzie aż do kolacji. Dzielny synek, wytrzymasz, to już niedługo. Wierzę w ciebie. Dasz radę. Napij się wody, kochanie.

Hmmm, że nieludzkie?

Mam dla ciebie wersję soft,  łagodniejszą. Dostaje to samo tylko trochę wcześniej.

I nie ulegaj żądaniom. Nie dawaj banana ani ciasteczka. Nauczy się zdrowej samodyscypliny. Nie będziesz miała wybrzydzania przy stole.

Mi kiedyś jedna mądra pani psycholog powiedziała, żeby nie latać za dzieckiem i nie prosić. Jest pora posiłku to siadamy i jemy. Jak nie chce to trudno, zabieramy talerz i ma czekać do następnego posiłku. Nie ma przekąsek. Wtedy kolejny posiłek jest bez grymaszenia, bo głód bierze górę. Z braku jedzenia żadne dziecko w tym kraju nie umiera a jak dzieciak zgłodniej, to nie grymasi i wszystko mu smakuje. Trzeba być tylko stanowczym i faktycznie nic nie dać do następnego posiłku. Wytłumaczyć, że był obiad, a skoro nie zjadło to musi poczekać do kolacji. Sprawdziłam na własnych dzieciach. Działa. Polecam:)

 

  1. Nie zabraniaj dziecku czekolady.

Słodycze są normalną i naturalną częścią życia. Zachowaj jedynie rozsądek i umiar. Słodycze nie mogą być w domu ogólnodostępne. Dziecko dostaje słodycz jeden raz dziennie najlepiej po obiedzie a przed kolacją. I jest to mała przekąska. Zawsze coś dostaje, więc nie ma potrzeby zakradania się do tajnych skrytek. I opychania się na zapas. Słodycze nie mogą być nagrodą!!!! Wtedy wzbudzasz w dziecku niezdrową chęć dążenia do zjedzenia czegoś słodkiego i opychania się. Jak idzie na urodziny albo jest impreza rodzinna, wtedy jest to moment, kiedy dorośli nie limitują słodyczy. Dzieci się dobrze bawią. Mogą zjeść ile tylko chcą. Możesz też zrobić taką słodką niedzielę, jeżeli uważasz, ze dziecko powinno mieć więcej słodkiego.

Słodkie soki podawaj do śniadania. Później serwuj wodę.

JAK WPROWADZAĆ NOWE POTRAWY?

4 kroki do sukcesu

Nowe potrawy odstraszają dzieci głównie dlatego, że są nowe.  Z doświadczeń rodziców jednoznacznie wynika, że dzieci zaczynają lubić daną rzecz dopiero, jak spróbują jej kilka razy. Ta operacja raczej nie jest banalnie prosta. Pamiętaj jednak, że to długoterminowa gra, więc kompletnie nie zrażaj się początkowymi porażkami. Postępy będą widoczne stopniowo.

Wybrzydzanie i marudzenie to nie norma rozwojowa ani też nie cecha charakteru. To paskudny nawyk. Na szczęście nawyki można zmienić.

Jak to zrobić konkretnie?

  1. Przygotuj grunt.

Kiedy wprowadzasz nową potrawę, najpierw przygotuj taki obiad, który dziecko na pewno lubi. Niech ładnie pachnie. Upewnij się też, że wcześniej dziecko nie zjadło słodyczy,  nie wypiło  słodkiego  soku i jest na lekkim głodzie. Poproś, żeby spróbowało np. brokuła.

Nie spodziewaj się, że dziecko od razu zje cała porcję. Wystarczy, jak zje jeden kęs. Może najpierw powąchać a potem zjeść nawet pół kęsa. Nie ważne ile, ważne, że spróbowało. Nie wpadaj od razu w zachwyt, nie mów, że jesteś z niego dumna ani nic takiego. Spróbował, bo miał spróbować, żadna to rewelacja. To naturalne. Tak to traktuj. Nie spodziewaj się też, że brokuł mu posmakuje od razu. Raczej usłyszysz: niedobre, nie będę tego jadł. Nie oburzaj się. Za kilka dni zaserwujesz tą samą potrawę, ale odrobinę inaczej przyrządzoną. Z inna przyprawą, w panierce, na parze itp. Obiad może zjeść wtedy jak spróbuje nowości. I nie ma inaczej. Może się zdarzyć, że nie dasz rady. Nic straconego. Spróbujesz za kilka dni. A potem znowu.

  1. Jedna nowość na raz

Serwuj tylko jedną nową rzecz na raz. Nie próbuj niczego przemycać oszukiwać, kombinować. Możesz, a nawet wskazane jest, podawać nowe potrawy na różne sposoby- truskawki- w kawałkach i w formie musu, mięso- gotowane, pieczone, panierowane, z sosem, bez sosu.

  1. Rozmawiaj o nowym jedzeniu.

Powiedz co podajesz. Powiedz do czego ten smak może być podobny. Opowiedz, jakie dałaś przyprawy, skąd się wziął taki kolor itp. Nie chodzi o to, żeby dziecko wszystko polubiło, tylko wszystkiego spróbowało. To kwestia nawyku próbowania a nie natury dziecka i wrodzonym nielubieniu.

  1. Negocjuj jedynie ilość

Nie ma potrzeby rozmawiania o tym, czy w ogóle zje, bo nie dajemy takiej opcji. Temat dotyczy tylko i wyłącznie ilości. Zapytaj, ile tego zjesz.  Czy zjesz cała miseczkę? Nie? To znaczy, że pół miseczki byłoby lepiej? Też nie? Czy jedna łyżka? Jedna łyżeczka? Pół łyżeczki? Ćwierć łyżeczki? Trzy kropelki? Dwie kropelki? Jedna kropelka? Tylko na czubek języka? Tylko polizanie? OK, pasuje.

Nie będzie zbytnio zainteresowany przedłużaniem negocjacji z tobą, bo jest trochę głodny,  szybko skubnie kęsa, żebyś mu dała spokój, bo wie, że za chwilę zje coś smacznego.

Czy teraz wiesz nieco więcej? A może jesteś jedną z tych mam, które mogą pochwalić się sukcesami w odżywianiu swoich dzieci? Tych mam jest całkiem sporo, ja jestem jedną z nich. Na studiach miałam szczęście być we Francji i opiekować się małymi dziećmi. To, co tam zobaczyłam, zaskoczyło mnie wtedy. Małe dzieci siedziały przy stole razem z rodzicami, każde z nich miało swój talerz i sztućce, mama nie bała się,ze się pokaleczą, krzywdę sobie zrobią, oko sobie tym widelcem wybiją, za mało zjedzą. A ich babcia, tak BABCIA, zabrała jednemu z nich talerz mówiąc: nie chcesz to nie. Kolacja o 18.00. Wychowana w Polsce młoda dziewczyna struchlała. Jakże to? Przecież on będzie głodny. Nie da mu pani jeść? Odpowiedziała mi wtedy: żadne dziecko nie pozwoli sobie umrzeć z głodu. Zobaczysz, kolację zje z apetytem.

Bierzmy przykłady od najlepszych i nie dajmy się zwariować. Jeśli podoba ci się artykuł, zostaw lajka, podziel się z koleżankami. Napisz do mnie, chętnie odpowiem na Twoje pytania i pomogę Ci we wprowadzeniu zmian.

Jak zmienić swoje dziecko w małego smakosza?

Co  zrobić, żeby moja córeczka chciała próbować nowych potraw? Co mogę zrobić, żeby synek w ogóle coś chciał zjeść? Jestem już taka zmęczona. Gotuję trzy obiady dziennie. Dla każdego coś innego. Dlaczego on nie chce jeść mięsa? Martwię się…

 

Problem jedzenia jest tak ważny, bo dotyczy każdego dziecka i występuje każdego dnia. W naszym kraju mamy zakorzenione bardzo kiepskie przestarzałe sposoby karmienia dzieci. Być może wynikają one z czasów kiedy trudno było zdobyć pożywienie, z czasów biedy.

Mamy 2017 rok, żyjemy w czasach dobrobytu, a wręcz nadmiaru. Nie możemy przyjmować bezkrytycznie poglądów naszych babć, bo my mamy absolutnie inną rzeczywistość i inne problemy. Nasze babcie nie znały  anoreksji i bulimii, nadwagi, bo w ich czasach nie było takiego dostępu do wszelkiego rodzaju pożywienia. Niczego się nie wyrzucało, bo nikt nie miał za dużo. Istniało ryzyko, że dziecko będzie głodne, jeżeli nie poświęci się czasu na stanie w kolejce i zdobycie czegoś do jedzenia. Ale te czasy już minęły. Ten czas jest naszym czasem.

W tym artykule zmierzę się z powszechnymi mitami i bardzo szkodliwymi przekonaniami na temat odżywiania dzieci. Kilka z nich wyląduje w śmietniku.

W Polsce ciągle mamy luki w podstawowej wiedzy na temat odżywiania dzieci.  Nawet jeżeli młoda mama chce wprowadzić zdrowe nawyki, zostaje przeważnie spacyfikowana przez teściową, rodzinę i innych, mądrzejszych, którym jedynym prawem do zabierania głosu jest to, że kilkadziesiąt lat temu wychowały dzieci i te dzieci nie umarły im z głodu. Bardzo często młode mamy zdają sobie sprawę, że ich rady są niewłaściwe, ale  mają zbyt mało doświadczeń, czasem nie mają wsparcia, wiec poddają się tym ogłupiającym neurotycznym metodom. Z moich obserwacji wynika, że niestety, dominują przestarzałe metody mocno krzywdzące dzieci i negatywnie wpływające na ich późniejszy stosunek do jedzenia. Psychologowie biją na alarm- rośnie w zastraszającym tempie liczba dzieci z zaburzeniami odżywiania. I nie chodzi tu jedynie o ciało- zbyt chude czy zbyt grube- mówimy o poważnych problemach natury psychicznej. A zaczyna się tak niewinnie…..

Mamusie, najwyższy czas to zmienić. Trzeba wreszcie postawić kontrę tym chorym praktykom. Jest jeszcze jedno niebezpieczeństwo. Dzieci traktowane przy stole w niewłaściwy sposób, nasiąkają tym i uczą się szkodliwych nawyków. Następnie przekazują te zgubne nawyki dalej, zarażając nimi swoich krewnych i przyjaciół.   Złe nawyki w ten sposób rozprzestrzeniają się.

Dziękuję mamom, które podzieliły się ze mną swoimi doświadczeniami. To bardzo cenne informacje. Zależy mi na tym, żeby być blisko ludzi i pisać o prawdziwym, realnym życiu. Nie mam zwyczaju pisać o rzeczach zaczerpniętych z  amerykańskich poradników żywieniowych. Nic z tego. Mieszkam tu, w tym kraju i piszę o problemach młodych mama żyjących obok mnie.

Jakie są główne grzechy w polskim podejściu do odżywiania dziecka

NAJPOPULARNIEJSZE POLSKIE MITY- 12 SZKODLIWYCH RAD

Przede wszystkim dziecko nie może być głodne!

Innymi słowy, trzeba zrobić wszystko, żeby dziecko jadło. Najlepiej dużo. Wtedy będzie rosło i będzie zdrowe. Jak to zrobić:

  1. Dokarmiaj dziecko. Dziecko trzeba karmić, nawet, jeżeli ma już 6 lat i od dawna posługuje się nożem i widelcem. To ciągle jeszcze dziecko. Jak pokarmisz, to zje.
  1. Mów do dziecka, opowiadaj, jak to leci samolocik, że za mamusię, za babcię a w międzyczasie hop włóż mu łyżeczkę do buzi!
  1. Dreptaj za dzieckiem. Ono nie ma obowiązku jedzenia przy stole, jeszcze jest na to za małe. Wszędzie, na podwórku, na placu zabaw miej ze sobą jogurcik, łyżeczkę i zawsze mu coś wciśnij. Dziecko musi dużo jeść, żeby było zdrowe.
  1. W domu graj z nim w planszówki i wtedy wciskaj jedzenie. Możesz też wciskać, kiedy sobie gra na komputerze.
  1. Włącz mu bajkę. Nowoczesna mama ma tablet. I telewizję. Dziecko ogląda a ty spokojnie je karmisz.

Teściowie karmili mojego syna przed telewizorem albo jak grał na komputerze. Nie lubiłam tego….

 

  1. Rób ciekawe, atrakcyjne posiłki. Mogą to być postaci z bajek z ogórka i rzodkiewki, krasnoludki z sera i marchewki. Nie umiesz? Wujek Google i dajesz rada. Dzieci mają swoje wymagania, a tobie korona z głowy nie spadnie!
  1. Kawałek marchewki włóż do pulpecika a brokuł sprytnie włóż do kluski śląskiej.
  1. Od tego jesteś. Jeżeli dziecko nie lubi jednej potrawy, ugotuj mu inną . Jeśli masz dwoje dzieci, no trudno, musisz zrobić dwa albo trzy obiady. Dziecko samo wie, na co ma ochotę. Ugotowanie dziecku ulubionej potrawy jest wyrazem twojej miłości do dziecka. Dawanie dziecku do jedzenia tego samego, co dorośli, jest po prostu nieludzkie.
  2. Nie ograniczaj dziecku słodyczy. Słodycze są dla dzieci. Dzieciństwo bez słodyczy się nie liczy. Sama lubisz czekoladę. I co złego jest w coli? Jeżeli dziecko marudzi albo się złości, daj mu coś słodkiego, zaraz mu przejdzie.

Jeżeli mimo twoich starań dziecko nie zjadło obiadu, daj mu batonik albo kup drożdżówkę na spacerze. Może to nie jest najlepsze rozwiązanie, ale przynajmniej nie będzie głodne.

  1. Daj nagrodę. Za zjedzenie mięska obiecaj lizaka. Za zjedzenie zupy daj dwa złote. Ważne, że zje.
  1. Woda jest dla zwierząt, nie dla dzieci. Nie pozwalaj, żeby piło za dużo wody. Od tego brzuch się zatyka i jedzenie się nie mieści. A poza tym nie stać cię na sok?

 

  1. Wszystko ma zniknąć z talerza. Pamiętaj, dziecko musi zjeść wszystko, co mu nałożysz. Nie ma zostawiania. Nie ma marnowania jedzenia. Nie ma wyrzucania. Ucz dziecko od małego zjadania wszystkiego z uwagi na głodujące dzieci w Afryce.

Uff, wystarczy. Rozpoznajesz niektóre z nich? Brzmią znajomo? A teraz, skoro już wiesz, jak nie robić, pora na wskazówki dla Ciebie.

10 WSKAZÓWEK DO WYCHOWANIA PRAWDZIWEGO SMAKOSZA- KROCZEK PO KROCZKU

  1. Wyłącz telewizor. Odłóż tablet, smartfon, wyłącz laptopa.

Pozwól dziecku i sobie smakować jedzenie, delektować się smakami, skupić się na jedzeniu, smaku, uczuciu sytości. Zdaj sobie sprawę, że mózg i żołądek są ze sobą połączone. Pierwszym rodzajem informacji przekazywanych do mózgu są sygnały związane z obkurczaniem się i rozszerzaniem ścian żołądka. Gdy długi czas nic nie jemy, ściany żołądka się obkurczają, a receptory przekazują sygnał do mózgu, że jesteśmy głodni. Po posiłku żołądek się wypełnia i daje sygnał do mózgu, aby skończyć jeść (trwa to do kilkunastu minut).

Jeżeli zajmiesz mózg czymś innym, a na dokładkę nie pozwalasz dziecku nawet na samodzielne podnoszenie łyżki, to działa mniej więcej tak jakbyś jedzenie wrzucała do worka. Dziecko nawet nie poczuje sytości, nie zarejestruje, ile zjadło. Nie będzie wiedziało, co zjadło ani ile zjadło, mózg zostanie ogłupiony i odcięty od ciała. Nie przekaże impulsów. Dziecko nie będzie jadło świadomie. Trochę jak zombie. Jest tu, ale tak naprawdę go nie ma, należy do innego świata. Jest to bardzo niebezpieczne. Po pierwsze kiedy dziecko skojarzy jedzenie z telewizją, po jakimś czasie wykształci się nawyk. Nie będzie chciało jeść bez telewizji. Po drugie, telewizja będzie wywoływała skojarzenie z potrzebą jedzenia. Dodaj do tego brak kontroli ilości jedzenia i co z tego wychodzi? Prowadzi to do zaburzenia odżywiania: od anoreksji, bulimii poprzez zajadanie stresu aż do otyłości.

Więcej o wpływie mediów cyfrowych na rozwój dziecka, a zwłaszcza na rozwój mózgu, funkcji intelektualnych, uczenia się, pamięci i koncentracji uwagi napisałam w mojej książce Obudź w dziecku olbrzyma.

  1. Mały głodek jest wskazany

Głód to takie sam stan fizjologiczny jak uczucie sytości czy pełny pęcherz. W naszym kraju panuje wręcz jakaś neurotyczna obsesja, że dziecko nie może być głodne. Jakby od tego miało zależeć co najmniej przetrwanie gatunku ludzkiego!

Dziecko musi poznawać siebie, a więc WSKAZANE JEST żeby doświadczyło zarówno uczucia sytości jak i uczucia głodu. Nikt nie mówi o głodzeniu dzieci. Mówię tylko o tym, żeby przestać się bać głodu u dziecka. Jak poczuje głód przez kilka minut , to tylko na zdrowie mu wyjdzie. Nasze dzieci są przekarmiane! Podaruj dziecku odrobinę głodu. Ono musi wiedzieć, jak to jest. Jeżeli na lekkim głodzie usiądzie do obiadu, nie będzie marudzić, a nawet odzyska apetyt. Dobrze jest poczuć lekki głód.

  1. Wszyscy jemy to samo.

Nie zamieniaj swojej kuchni w restaurację.

Dom to jest dom. Tu nie ma menu na stole. Ani osobnego menu dla dzieci. Ani sześciu dań według upodobań i gustu. To nie dziecko decyduje, co będzie na obiad. Po co traktować dzieci inaczej? Odmiennie? Czy one są przybyszami z obcej planety? Czy mają niedorozwinięte mózgi, ciała czy kubki smakowe?

Nasz synek od najmłodszych lat dostawał sztućce od razu takie same jak my. Siadaliśmy do stołu, syn dostawał obiad, jadł razem z nami. Oczywiście więcej lądowało poza talerzem, ale przymykałam oko. Pamiętam taką historię: Synek nie miał jeszcze skończonego roczku i dostał rosół. Wszystko znalazło się  poza miseczką, na stole. Ale on skrupulatnie każdą nitkę makaronu brał do rączki i wkładał do buzi. Dziś ma prawie 5 lat i nie mam z nim żadnych problemów.

 

My staramy się jeść z małym w tym samym czasie dostaje na talerz dokładnie to, co my. Jak nie chce jeść to odstawiamy i jak zgłodnieje, dostaje jeszcze raz to samo. Szybko nauczył się jeść wszystko i bez marudzenia. I chociaż moja mama mówi, że to nieludzkie, my uważamy, że nasz syn nie może marudzić i wymyślać. U nas to się bardzo sprawdziło. Mały nie wybrzydza przy jedzeniu.

 

  1. Pozwól maluchom gotować

Sama znasz to uczucie, kiedy coś upieczesz. Jesteś z siebie dumna, absolutnie chcesz tego dzieła spróbować, częstujesz rodzinę. Masz do tego swój stosunek emocjonalny, włożyłaś w to pracę, serce, emocje. To fajne jest. Powstaje niewidzialna więź miedzy tobą a jedzeniem. Co może zrobić maluszek? Pomieszać ciasto na naleśniki, włożyć  sałatę do miski, obrać jajka i… zrobi też odrobinę bałaganu, a to akurat  stały element tej gryJ Mimo bałaganu pozwól dziecku na samodzielność,  ile tylko się da.

Naszemu synkowi najbardziej smakują rzeczy, które zrobiliśmy wspólnie, więc często razem robimy kluski, lepimy pierogi, zwijamy naleśniki, robimy krokiety, ciasta, ciasteczka, koktajle itp. Ja jestem dumna, bo syn chętnie mi pomaga, a on jest szczęśliwy, bo może mi pomóc. A jak mu to smakuje!

 

 

  1. Ty wybierasz jedzenie, dziecko ilość

To ty jesteś ministrem zdrowia w waszej rodzinie, To ty decydujesz, co jecie. Nie pytaj dziecka: na co masz ochotę, tylko informuj: dzisiaj jemy to i to. Ale to dziecko decyduje, ile zje. Dziecko wie, kiedy ma dosyć, no chyba, że spożywa posiłek przy tablecie, wtedy nie ma kontaktu ze sobą. Nie wsłuchuje się w swoje ciało, nie odbiera sygnałów z mózgu ani z żołądka. Nałóż mu mało i pozwól samemu poprosić o dokładkę. Albo pozwól nałożyć sobie samemu, ale wtedy musi zjeść wszystko, co sobie nałożyło. To ono zdecyduje. Na podstawie sygnałów płynących z własnego ciała. Ty naprawdę nie wiesz tego lepiej niż samo dziecko. Jeżeli tylko skubnie, to w porządku, Nie przejmuj się tym specjalnie. Jutro zje więcej, albo jeszcze wieczorem. Daj sobie spokój. Nie rób z tego dramatu. Reaguj neutralnie.  Dzieci czują się bardziej dorosłe i szanowane, kiedy jedzą TO samo, nie TYLE samo.

Moja babcia miała na mnie  skuteczną metodę. Pozwalała samej nałożyć posiłek i tyle, ile nałożyłam, tyle musiałam zjeść. I to działało! A ja byłam zachwycona, bo czułam się samodzielna.

  1. Różnorodność, czyli Bobas Lubi Wybór

Poszerzaj dziecku horyzonty smakowe od momentu, kiedy zacznie siadać samodzielnie. Dziecko poznaje różne smaki, kolory, zapachy  i konsystencje. Wygląd ma znaczenie, potrawy powinny wyglądać apetycznie. Serwuj potrawy odpowiednie do wieku dziecka przygotowane na różne sposoby. Dobrym pomysłem jest nakładanie potraw na talerz po kolei, zaczynając od warzyw. nie wszystko naraz.  Jest to dla dziecka bardzo przyjemne. Pamiętaj, ono samo zdecyduje, ile zje. Pokazujesz w ten sposób, że ufasz dziecku. Jeśli będziesz je traktować jak poszukiwacza kulinarnych przygód, dziecko wczuje się w tę rolę. Nie będzie robiło histerii przy stole.

Rodzina partnera nie mogła pogodzić się z BLW. Bo ona na pewno nie dojada, bo brudno, bo się zakrztusi….Nie słuchałam i nie mam co narzekać, bo córka świetnie sobie radzi teraz. Uwielbia warzywa: brokuł, fasolkę szparagową, szpinak, kalafior.

  1. Rozmawiajcie o jedzeniu

Nie tylko dobre- niedobre, lubię-nie lubię, tylko zapytaj, czy to jabłko jest słodkie czy kwaśne? Wolisz makrelę czy łososia? Czy ta skórka jest chrupiąca?. Będzie słychać jak ją ugryziesz? Co jest lepsze sałata czy rukola? To niewyczerpany temat do rozmowy.

  1. Pogodna nonszalancja

Zachowaj spokój przy posiłku. I dobry humor. Nie wygłupiaj się, nie rób scen, nie strasz, nie manipuluj, nie zmuszaj, nie włączaj ogłupiaczy mózgu.  Nie daj przede wszystkim odczuć dziecku, że ci zależy, żeby zjadło warzywa. I nie urządzaj owacji na stojąco, kiedy ugryzie marchewkę. No bez przesady.

  1. Nie przetrzymuj przy stole

Nie jesteś strażniczką w więzieniu a twoje dziecko nie jest zakładnikiem. Wrzuć na luz. Jak dziecko skończyło jeść i chce odejść, pozwól mu. Jak dziecko nic nie zjadło i chce odejść, też mu pozwól. Ale przecież będzie głodne. Tak, i co z tego?

Uczucie głodu jest sprzymierzeńcem, nie wrogiem. Jak za godzinę przyjdzie i powie: jestem głodny, odpowiesz: no oczywiście że jesteś głodny. Ty naprawdę musisz być głodny, bo nic nie zjadłeś. Brzuszek głodny będzie aż do kolacji. Dzielny synek, wytrzymasz, to już niedługo. Wierzę w ciebie. Dasz radę. Napij się wody, kochanie.

Hmmm, że nieludzkie?

Mam dla ciebie wersję soft,  łagodniejszą. Dostaje to samo tylko trochę wcześniej.

I nie ulegaj żądaniom. Nie dawaj banana ani ciasteczka. Nauczy się zdrowej samodyscypliny. Nie będziesz miała wybrzydzania przy stole.

Mi kiedyś jedna mądra pani psycholog powiedziała, żeby nie latać za dzieckiem i nie prosić. Jest pora posiłku to siadamy i jemy. Jak nie chce to trudno, zabieramy talerz i ma czekać do następnego posiłku. Nie ma przekąsek. Wtedy kolejny posiłek jest bez grymaszenia, bo głód bierze górę. Z braku jedzenia żadne dziecko w tym kraju nie umiera a jak dzieciak zgłodniej, to nie grymasi i wszystko mu smakuje. Trzeba być tylko stanowczym i faktycznie nic nie dać do następnego posiłku. Wytłumaczyć, że był obiad, a skoro nie zjadło to musi poczekać do kolacji. Sprawdziłam na własnych dzieciach. Działa. PolecamJ

 

 

  1. Nie zabraniaj dziecku czekolady

Słodycze są normalną i naturalną częścią życia. Zachowaj jedynie rozsądek i umiar. Słodycze nie mogą być w domu ogólnodostępne. Dziecko dostaje słodycz jeden raz dziennie najlepiej po obiedzie a przed kolacją. I jest to mała przekąska. Zawsze coś dostaje, więc nie ma potrzeby zakradania się do tajnych skrytek. I opychania się na zapas. Słodycze nie mogą być nagrodą!!!! Wtedy wzbudzasz w dziecku niezdrową chęć dążenia do zjedzenia czegoś słodkiego i opychania się. Jak idzie na urodziny albo jest impreza rodzinna, wtedy jest to moment, kiedy dorośli nie limitują słodyczy. Dzieci się dobrze bawią. Mogą zjeść ile tylko chcą. Możesz też zrobić taką słodką niedzielę, jeżeli uważasz, ze dziecko powinno mieć więcej słodkiego.

Słodkie soki podawaj do śniadania. Później serwuj wodę.

JAK WPROWADZAĆ NOWE POTRAWY?

4 kroki do sukcesu

Nowe potrawy odstraszają dzieci głównie dlatego, że są nowe.  Z doświadczeń rodziców jednoznacznie wynika, że dzieci zaczynają lubić daną rzecz dopiero, jak spróbują jej kilka razy. Ta operacja raczej nie jest banalnie prosta. Pamiętaj jednak, że to długoterminowa gra, więc kompletnie nie zrażaj się początkowymi porażkami. Postępy będą widoczne stopniowo.

Wybrzydzanie i marudzenie to nie norma rozwojowa ani też nie cecha charakteru. To paskudny nawyk. Na szczęście nawyki można zmienić.

Jak to zrobić konkretnie?

  1. Przygotuj grunt

Kiedy wprowadzasz nową potrawę, najpierw przygotuj taki obiad, który dziecko na pewno lubi. Niech ładnie pachnie. Upewnij się też, że wcześniej dziecko nie zjadło słodyczy,  nie wypiło  słodkiego  soku i jest na lekkim głodzie. Poproś, żeby spróbował np. brokuła.

Wystarczy, jak dziecko zje jeden kęs. Może najpierw powąchać a potem zjeść nawet pół kęsa. Nie ważne ile, ważne, że spróbowało. Nie wpadaj od razu w zachwyt, nie mów, że jesteś z niego dumna ani nic takiego. Spróbował, bo miał spróbować, żadna to rewelacja. To naturalne. Tak to traktuj. Nie spodziewaj się też, że brokuł mu posmakuje od razu. Raczej usłyszysz: niedobre, nie będę tego jadł. Nie oburzaj się. Za kilka dni zaserwujesz tą samą potrawę, ale odrobinę inaczej przyrządzoną. Z inna przyprawą, w panierce, na parze itp. Obiad może zjeść wtedy jak spróbuje nowości. I nie ma inaczej. Może się zdarzyć, że nie dasz rady. Nic straconego. Spróbujesz za kilka dni. A potem znowu.

  1. Jedna nowość na raz

Serwuj tylko jedną nową rzecz na raz. Nie próbuj niczego przemycać oszukiwać, kombinować. Możesz, a nawet wskazane jest, podawać nowe potrawy na różne sposoby- truskawki- w kawałkach i w formie musu, mięso- gotowane, pieczone, panierowane, z sosem, bez sosu.

  1. Rozmawiaj o nowym jedzeniu.

Powiedz co podajesz. Powiedz do czego ten smak może być podobny. Opowiedz, jakie dałaś przyprawy, skąd się wziął taki kolor itp. Nie chodzi o to, żeby dziecko wszystko polubiło, tylko wszystkiego spróbowało. To kwestia nawyku próbowania a nie natury dziecka i wrodzonym nielubieniu.

  1. Negocjuj jedynie ilość

Nie ma potrzeby rozmawiania o tym, czy w ogóle zje, bo nie dajemy takiej opcji. Temat dotyczy tylko i wyłącznie ilości. Zapytaj, ile tego zjesz.  Czy zjesz cała miseczkę? Nie? To znaczy, że pół miseczki byłoby lepiej? Też nie? Czy jedna łyżka? Jedna łyżeczka? Pół łyżeczki? Ćwierć łyżeczki? Trzy kropelki? Dwie kropelki? Jedna kropelka? Tylko na czubek języka? Tylko polizanie? OK, pasuje.

Nie będzie zbytnio zainteresowany przedłużaniem negocjacji z tobą, bo jest trochę głodny,  szybko skubnie kęsa, żebyś mu dała spokój, bo wie, że za chwilę zje coś smacznego.

Czy teraz wiesz nieco więcej? A może jesteś jedną z tych mam, które mogą pochwalić się sukcesami w odżywianiu swoich dzieci? Tych mam jest całkiem sporo, ja jestem jedną z nich. Na studiach miałam szczęście być we Francji i opiekować się małymi dziećmi. To, co tam zobaczyłam, zaskoczyło mnie wtedy. Małe dzieci siedziały przy stole razem z rodzicami, każde z nich miało swój talerz i sztućce, mama nie bała się,ze się pokaleczą, krzywdę sobie zrobią, oko sobie tym widelcem wybiją, za mało zjedzą. A ich babcia, tak BABCIA, zabrała jednemu z nich talerz mówiąc: nie chcesz to nie. Kolacja o 18.00. Wychowana w Polsce młoda dziewczyna struchlała. Jakże to? Przecież on będzie głodny. Nie da mu pani jeść? Odpowiedziała mi wtedy: żadne dziecko nie pozwoli sobie umrzeć z głodu. Zobaczysz, kolację zje z apetytem.

Bierzmy przykłady od najlepszych i nie dajmy się zwariować. Jeśli podoba ci się artykuł, zostaw lajka, podziel się z innymi rodzicami. Napisz do mnie, chętnie odpowiem na Twoje pytania i pomogę Ci we wprowadzeniu zmian.

Mariola Kurczyńska

autorka poradnika dla rodziców Obudź w dziecku olbrzyma

coach rodzicielski, terapeuta

 

6 Komentarze

  1. Eva napisał(a):

    Bardzo podoba mi się ta opowieść o sposobach karmienia, a właściwie o t o w a r z y s z e n i u rodziców /opiekunów w jedzeniu posiłków razem z dzieckiem. Jedzenie ma być normalną czynnością i ma być spokojnie. Ma być przy wspólnym stole i posiłku. Mają być zdrowe zasady postępowania i zwyczajnie kulturalne zachowanie. Mają być rozmowy skupione na samym posiłku.( Lubię czasem bawić się z dzieckiem w zgadywanie- z zamkniętymi oczami- co teraz mam na łyżce? wąchanie, smakowanie). Konsekwentne zachowanie, stałe pory posiłku i bez przekupywania, „tajnych” przekąsek… Dobre nawyki …Czas na doskonalenie się dorosłych, by zachowali umiar, sylwetkę, wagę…Dziecko wtedy też posiądzie te dobre nawyki i może nie wpadnie w anoreksje czy bulimię…Jedzenie jest konieczne i miłe, ale nie jest przymusem, ani s p r a w d z i a n e m tego, że jesteśmy dobrymi rodzicami. Jedzenie- odżywianie- jest czymś naturalnym. Kulturowe ” naleciałości” trzeba dobrze oczyścić.

    • Mariola Mariola napisał(a):

      Dziękuję , mądre słowa, jest dokładnie tak, jak Pani pisze. Rodzice nie karmią, tylko towarzyszą w jedzeniu,super. Jedzenie jest normalna czynnością a nie cyrkiem czy sprawdzianem rodzicielskiej miłości czy też polem do manipulacji. Dziecko ma sie skupić na jedzeniu, na smakach. Bardzo podoba mi się ta zabawa w zgadywanie z zamknietymi oczami. Specjaliści bardzo ją polecają, ja też:) NIe pisałam o niej w artykule, więc tym bardziej mnie to cieszy, że korzysta Pani z wiedzy i własnej intuicji. Wspaniale!

  2. Bezradna napisał(a):

    Witam,mądre słowa,wspaniały artykuł. I jestem jak najbardziej za tymi radami,ale niestety mój mąż nie…nie mogę nic ustalić,wprowadzić,bo on to łamie. Np. nie ogladamy tv przy jedzeniu,on pozwala,nie podjadamy między posiłkami,on daje,bo dziecko musi jeść,nie dajemy tego samego np non stop kiełbasa,tylko chce różnorodnie,on daje,bo dziecko potrzebuje mięsa. I tak ze wszystkim jest,jestem załamana,on to wyniósł wszystko z domu i tyle. Co robić?

  3. Natalia napisał(a):

    Fajne porady i tez jestem fanką BLW. Ale nie rozumiem zabraniania przekąsek między posiłkami (zreszta BLW tego nie nakazuje). Przecież jako dorośli tez jemy przekąski, czy to owoc czy jogurt itd. Jest to wręcz zdrowsze jeść kilka razy dziennie a mniej. Dlatego np talerz ze zdrowymi przekąskami typu pokrojone warzywa czy krakersy owsiane, który jest zawsze dostępny, jest dobrym pomysłem. Czemu zabraniać tego dziecku?

    • Mariola Mariola napisał(a):

      Witam, nie ma najmniejszego problemu z przekaskami, pod jednym warunkiem, ze dziecko normalnie je. Jak najbardziej jedzenie mniejszych porcji ma sens, zgoda. Chodzi jednak o sytuacje, kiedy dziecko odmawia jedzenia. Rodzice wtedy serwuja przekaski ZAMIAST normalnego posilku, a to duzy bład. Wtedy własnie należy unikać podjadania, zeby dziecko odczuwało lekki głód oraz żeby zapach jedzenia wpływał pobudzająco na apetyt.

  4. Monika napisał(a):

    Witam bardzo mądre słowa i pomocne ja ma w domu dwóch nie jadkow i jest bardzo ciężko nie wciska na siłę zawsze uzgadniamy co chcą ,wprowadzamy nowe rzeczy jeżeli nie chcą jeść to sobie odpuszczam i za jaki czas znowu prubuje . Dziękuję będę korzystać z rad bo jeszcze dużo mi brakuje wiedzy popełniamy caly czas Błędy pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

займ на карту займ на карту срочно без отказа