Dziecko bije samo siebie. Chcesz wiedzieć, dlaczego?

Jak poradzić sobie z zazdrością dziecka o nowego członka rodziny?
14 stycznia 2018
Co zrobić, żeby dzieci nas słuchały? Osiem sprawdzonych sposobów
23 stycznia 2018

Dziecko bije samo siebie. Chcesz wiedzieć, dlaczego?

Bardzo się martwię, kiedy moja córeczka w ataku furii bije sama siebie piąstkami w nogi. Tracę wtedy  orientację, zupełnie nie wiem, co mam robić. Stać bezczynnie? Patrzeć na to?

Mój synek kiedy wpada w złość, sam siebie gryzie i szczypie.

Mój dwulatek uderza się w głowę swoimi rączkami albo uderza głową o ścianę. Bardzo się boję, żeby nie zrobił sobie krzywdy. Jestem załamana, kompletnie nie wiem, co mam zrobić.

 

Agresja wobec samego siebie to bardzo trudne doświadczenie dla rodziców. Łza sama spływa po oku a serce samo kroi się w talarki. Nie o to nam chodziło. Nasze dziecko miało być szczęśliwe. Czego mu brakuje? Co jeszcze możemy mu dać? Dlaczego tak robi? Czy to nasza wina?

 

Wyjdź z założenia,  że dziecko zawsze chce spełnić oczekiwania rodziców. Zawsze chce być na tyle doskonałe, żeby  w oczach rodziców było kimś super. To buduje u dziecka poczucie pewności siebie i fajną, zdrową samoocenę. Autoagresja to znak, że dziecko nie radzi sobie ze swoimi emocjami. Nie radzi sobie z frustracją. Nie radzi sobie z konkretną sytuacją.

Jakie mogą być te sytuacje?

Najczęściej są to trzy rodzaje doświadczeń.

Sytuacja 1

Coś dziecku nie wychodzi. Może złamie się kredka, może rysunek nie wyjdzie, może puzzle nie chcą dać się ułożyć.

I jest dramat. Dziecko płacze, krzyczy, wrzeszczy wniebogłosy i samo siebie bije. To jest krzyk niemocy. Franuś mówi do siebie w ten sposób- nic mi się udaje. Nie wiem, jak to zrobić. Wszytko jest za trudne. Nie daję rady. Już nigdy nie dam rady. Powinienem dać radę, ale nie mogę. Jestem na siebie wściekły.

Co robić w takiej sytuacji?

Zacznijmy od tego, czego nie robić. Czego unikać, żeby nie spowodować jeszcze większych emocji?

Nie mów:

No przecież nic się stało, spróbuj jeszcze raz.

To  tylko puzzle, nic takiego. Jutro ci się na pewno uda, to nie jest powód do płaczu ani do bicia. My cię przecież kochamy.

Takie słowa ranią dziecko jeszcze bardziej. No przecież dla dziecka się dużo stało,  to coś wielkiego. Dla Ciebie to nic takiego, ale dziecko ma dopiero kilka latek i dla niego takie coś graniczy z  końcem świata. W jego pojmowaniu jeżeli raz czy dwa razy mu się nie udało, to oznacza, że już nigdy mu się nie uda. Dziecko nie ma tylu doświadczeń, co ty i naprawdę tak pomyśli. Czarne albo białe. Zero albo jeden.

Co w takim razie robić?

 

Bądź przy dziecku. Możesz zastosować niedźwiedzi uścisk, o którym piszę poniżej.

Powiedz: Oj, to musiało bardzo Cię zdenerwować, skoro aż tak mocno się uderzyłeś.

Żeby  główka  nie bolała, trzeba pocałować, pogłaskać,  przytulić.

A to niedobre puzzle! No jak one mogły nie dać się Franusiowi ułożyć. Który to puzelek taki niedobry? Oj ty niedobry puzelku! Na drugi raz masz się słuchać Franusia. Co to ma znaczyć? Dziecko przez ciebie płacze.

 Zobacz, agresję kierujesz na przedmiot, to puzelek jest winny, to jego wina. Dziecko jeszcze nie radzi sobie z myślą, że to ono właśnie nie dało rady. Za wcześnie. Przerzucenie odpowiedzialności  na puzelek, klocek czy nogę od stołu,  na tym etapie rozwoju dziecka jest wskazane.

Sytuacja 2

Czegoś zwyczajnie zabroniłeś. Np. zjedzenia paluszków czy ciasteczek. I oto rozpętała się wielka awantura, reakcja, która w ogóle nie przystaje do sytuacji.

Co robić?

  1. Po pierwsze ogarnij dziecko. Zadbaj o jego bezpieczeństwo i emocje.

Możesz zastosować niedźwiedzi uścisk. Po prostu mocno obejmij dziecko i pozwól mu się wykrzyczeć w Twoich ramionach. Zapewnij mu komfort i bezpieczeństwo fizyczne. Bądź z nim aż do momentu, kiedy się uspokoi.

 

  1. Jeżeli dziecko nie ma ochoty albo po prostu nie lubi w takich sytuacjach kontaktu fizycznego, usiądź obok niego i nic nie mówiąc ani nic nie robiąc poczekaj, aż się samo uspokoi. Sama Twoja obecność daje dziecku poczucie, że mamie czy tacie na nim zależy, jest dla kogoś ważne.

 

Sytuacja 3

Być może masz za wysokie oczekiwania, wymagasz za dużo w stosunku do  możliwości dziecka.

To jest taka sytuacja, kiedy:

 

  1. Oczekujesz od dziecka, żeby nie płakało, kiedy lekko się uderzy.

Wymagasz, żeby przewidywało, że wchodząc pod stół może uderzyć się, kiedy się wyprostuje. A ponieważ nie przewidziało, chociaż tata mówił, to teraz po co ten płacz. Niech się uspokoi. Trzeba było pomyśleć wcześniej.

 

  1. Oczekujesz, że dwulatek będzie się sam pilnował i nie ruszy czekoladek, które leżą na stole. Przecież wie, że przed obiadem nie wolno.

 

  1. Oczekujesz, że wyłączy telewizor od razu jak tylko powiesz: wystarczy już tego oglądania.

 

  1. Oczekujesz również, że w supermarkecie w ogóle nie zainteresuje się zabawkami ani słodyczami, które są tak ustawione, żeby przyciągnąć jego uwagę.

 

  1. Oczekujesz też, żeby mył ręce przed obiadem bez przypominania.

 

  1. Oczekujesz, że jak raz coś powiesz, to to już jest robota zrobiona i nie trzeba dwa razy powtarzać. To oczywiste, że ma o tym pamiętać.

 

  1. Oczekujesz, że nie będzie płakał, jak mu coś nie wyjdzie.

 

Co robić, żeby autoagresji powiedzieć pa pa:

 

  1. Zastanów się, czy za każdym razem postępujesz tak samo. Mam na myśli- konsekwentnie.  Czy masz ustalone jasne reguły, kiedy wolno a kiedy nie wolno jeść słodyczy? Jeżeli raz ustąpisz a raz nie pozwolisz to stwarzasz dziecku w głowie zamęt, chaos i bałagan, w którym ono nie umie się odnaleźć. Widzi ciasteczko, to o nie prosi. Raz dostaje a raz nie. I naprawdę nie ma pojęcia, od czego to zależy. Nie ma wpływu na to. I kompletnie nie rozumie, jak się zachować, żeby mieć poczucie, że potrafi coś zrobić zgodnie z oczekiwaniami rodziców. W tym przypadku chodzi tylko o umiejętne, skuteczne poproszenie mamy czy taty o ciasteczko. Dlaczego przegrałem? To jak się wygrywa grę o ciasteczko? To jaka jest zasada?

Brak jasnych reguł powoduje, że dziecko się gubi. A to z kolei powoduje frustrację.  Ty dobrze wiesz, co zrobić w sklepie, żeby mieć ciasteczko. Dobrze też wiesz, co zrobić u koleżanki czy u swojej mamy. To proste. Dlaczego więc raz pozwalasz dziecku a raz nie? Tylko mi nie mów, że ustępujesz dla świętego spokoju. Ja nie wiem, co to jest święty spokój i nigdy nie widziałam, żeby ustępowanie prowadziło do jakiegoś spokoju. Ustępowanie przeważnie prowadzi do problemów.

Najpierw sami ustalcie, kiedy dziecku przysługuje ciasteczko. Może tylko po obiedzie, a może bez ograniczeń? Tylko wtedy już musicie być konsekwentni. Albo tak albo tak.

Autoagresję dziecka potraktujcie jak  wskazówkę, że coś musicie zmienić.

Potraktujcie autoagresję jak prezent od dziecka. I dobrze to rozegrajcie.

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *