Zaburzenia sensoryczne – co to takiego i jak poznać, czy Twoje dziecko jest nadwrażliwe sensorycznie?

nadwrażliwość u dziecka
Nadwrażliwość emocjonalna u dziecka. Co zrobić, gdy dziecko jest płaczliwe lub nieśmiałe?
21 września 2018

Czym są zaburzenia sensoryczne? Jak sobie z nimi radzić? Co zrobić, gdy terapia nie przynosi skutków? Czy w ogóle podejmować się terapii? Co ma zrobić rodzic, który podejrzewa zaburzenia sensoryczne u swojego dziecka? Dużo pytań, dlatego NAJPIERW przeczytaj ten tekst. Wiele Ci wyjaśni.

W tym artykule również:

Czym jest i jak działa układ sensoryczny? Co musisz wiedzieć na ten temat?

Co to jest sensoryka? Po łacinie słowo “sensus” oznacza zmysł, czucie. Dziecko nadwrażliwe sensorycznie ma zazwyczaj kłopot z odczuwaniem i posługiwaniem się zmysłami. 

Mamy siedem systemów sensorycznych:

  • przedsionkowy
  • proprioceptywny
  • czuciowy
  • wzrokowy
  • smakowy
  • węchowy

I przeważnie to te systemy – wszystkie, wybrane lub na zmianę “zawodzą” w organizmie dziecka. 

Jak nadwrażliwość sensoryczna wpływa na dziecko?

U dzieci nadwrażliwych te systemy nie działają jak należy. Mózg trochę się gubi, bo systemy przesyłają mu np. niewłaściwe lub zniekształcone  informacje. Maluchy nadwrażliwe sensorycznie nie przetwarzają tych sygnałów i nie interpretują ich jak trzeba. Może się zdarzyć, że dziecko będzie miało wysoki próg bólu i nie będzie odczuwało bólu w sytuacjach, w których zazwyczaj większość dzieci już płacze i piszczy. Takie dziecko będzie ściskało mocniej zabawkę, ale też mamę, tatę czy brata, nie zdając sobie sprawy, że to już ich boli. 

zaburzenia sensoryczne

W efekcie takie dzieci, wg środowiska, zachowują się “dziwnie”, bo… inaczej niż inne dzieci – nie chcą się ubierać, nie chcą się czesać, nie chcą dotykać plasteliny, myją ręce co chwilę, nie chcą chodzić boso albo odwrotnie – chcą biegać tylko na golasa i boso. Przeszkadzają im metki ubrań, o skarpetkach nie chcą słyszeć, ze spodni ewentualnie tolerują tylko luźne dresy.

Dla rodzica takiego dziecka dramatem staje się kupienie dziecku butów, z prostego powodu… żadne buty nie są wygodne. Podobnie jest z jedzeniem. Nadwrażliwe szkraby mają swoje wybrane produkty i inne wręcz im „nie wchodzą”. Nie da rady.

Rodzice często zastanawiają się, o co w tym wszystkim chodzi. Dziadkowie i znajomi sugerują „życzliwie”, że dzieciak jest za bardzo rozpuszczony. Polecają stare, niezawodne sposoby, typu: „tyłek nie szklanka, ja bym porządek zrobił raz dwa”…

A czy tak jest naprawdę?

Jakie dzieci są najbardziej narażone na nadwrażliwość sensoryczną? 

Podobnie jak w przypadku dzieci nadwrażliwych emocjonalnie, o których pisałam w tym artykule, najczęściej narażone na to zaburzenie są dzieci z ciąży, w której przyszła mamusia musiała np. długo leżeć z powodu zagrożenia poronieniem. Dotyczy to również sytuacji, w której ciężarna paliła papierosy, spożywała alkohol albo po prostu bardzo się stresowała. Inny rodzaj ryzyka, to przedwczesny poród. Wcześniaki nie mają w pełni dojrzałego układu nerwowego, w związku z tym są podatne na takie dysfunkcje. I analogicznie również “dzieci przenoszone”, rodzone po terminie, dzieci niedotlenione i urodzone przez cesarskie cięcie są również bardziej narażone na to zaburzenie.

zaburzenia sensoryczne

Jak rozwijają się dzieci z nadwrażliwością sensoryczną? Jakie są ich cechy?

Dzieci z zaburzeniami sensorycznymi są nadwrażliwe na dotyk – zazwyczaj. Nie lubią jak się je dotyka, przytula. Nie lubią całowania, miziania, unikają kontaktu fizycznego, bo to je drażni. Ubieranie może być dla nich naprawdę trudne do zniesienia. Mogą być niewrażliwe na dotyk i inne odczucia. Takie dzieci poszukują bardzo silnych bodźców, mogą rzucać się na podłogę albo uderzać mocno głową o ścianę w poszukiwaniu odczuwania. Mogą nie czuć zimna i gorąca.

Często zdarza się, że są też nadwrażliwe słuchowo. Drażni je hałas na ulicy, denerwują się jak słyszą mlaskanie, kaszel, chrząkanie. To jest dla nich bardzo nieprzyjemne. Co jeszcze? Często nie lubią się huśtać na huśtawce. Nawet widok huśtających się dzieci jest dla nich nieprzyjemny, unikają takich widoków.

zaburzenia sensoryczne

Dzieci z zaburzeniem sensorycznym niezwykle często są niezdarne i nieskoordynowane. Potykają się o własne nóżki, przewracają się, bez przerwy coś rozlewają, rozrzucają, mają kłopot z opanowaniem jazdy na rowerku. Mają trudności z żuciem i przełykaniem, wybierają pokarmy papkowate. Maja trudności z zasypianiem, kręcą się i wiercą w łóżku, budzą się co chwila. Są niespokojne, ciągle w ruchu, nie usiedzą jednej chwili spokojnie. Są płaczliwe, marudne, jęczące, wiecznie niezadowolone. Źle znoszą czynności higieniczne takie jak obcinanie paznokci, mycie buzi, zębów, mycie włosów, czesanie, czyszczenie uszu, smarowanie kremem.

Na co zwrócić uwagę wychowując dziecko z zaburzeniami sensorycznymi?

Dla rodziców problem nadwrażliwości u dziecka jest bardzo trudnym doświadczeniem. Kochają swoje dziecko – to oczywiste, ale woleliby tej nadwrażliwości uniknąć. Często nie przyjmują tego wszystkiego, często woleliby tego uniknąć. Spotkałam wielu rodziców, którzy bagatelizowali problem. Czekali, aż dziecko wyrośnie…  Taka metoda rzadko jest skuteczna. Problem był nadal i towarzyszył dzieciom aż do dorosłości rozrastając się i przyjmując postać silnych nerwic i depresji. A przecież nie tego chcą rodzice dla swojego dziecka. 

Spotkałam również takich rodziców, których dzieci zwyczajnie marudziły przy jedzeniu i miały swoje preferencje ubraniowe. Rodzice zawozili dziecko na dziesiątki badań, serwowali im różnego rodzaju terapie, a efektu nie było. Dlaczego?

Bo to był tylko problem wychowawczy. Należało wprowadzić więcej zdrowej dyscypliny i trochę stanowczości.

Dlaczego terapie zaburzeń sensorycznych nie przynoszą efektów? Jak rozpoznać czy mamy faktycznie do czynienia z zaburzeniem sensorycznym?

Tu należałoby sobie zadać pytanie, czy dziecko na pewno zmaga się z zaburzeniami sensorycznymi. Od ponad 20 lat pracuję z rodzicami i wiem, że bardzo często rodzice jak i specjaliści mylą zaburzenie sensoryczne ze zwykłymi problemami wychowawczymi.

zaburzenia sensoryczne

Jak mądrze odróżnić fanaberie i kaprysy dziecka od realnego problemu?

  • Jeżeli dziecko nie chce się ubierać, ale  w przedszkolu zakłada wszytko jak trzeba, to problemu nie ma. 
  • Jeżeli dziecko za nic nie chce przełykać, ale u babci zjada nawet kotleta, to też nie mowy o problemie.
  • Jeżeli dziecko jest niezdarne, ale robi postępy i potrafi coraz więcej rzeczy zrobić jak należy, to też nie będzie to problem.

Problem jest wtedy, kiedy dziecko za nic w świecie nie przełknie pokarmu ani w domu, ani u sąsiadki, ani nawet jak jest bardzo głodne, ani nawet gdyby na obiad miała być nutella. Problem jest wtedy, gdy maluch notorycznie robi cyrk z ubraniem wszędzie i zawsze. Martwić się możemy wtedy, gdy nawet jak doniesie picie do stołu bez rozlania dwa razy pod rząd z wielką uwagą, to kolejny raz znowu kończy się rozbitą szklanką i soczkiem na bluzeczce. Wtedy…

Najprawdopodobniej mamy do czynienia z zaburzeniem integracji sensorycznej.

O czym musisz pamiętać?

Jedna jaskółka wiosny nie czyni. Jeden objaw, a nawet dwa jeszcze o niczym nie świadczą. Zaburzenia sensoryki to zespół wielu objawów. Dzisiaj, na szczęście, można już diagnozować tego typu dysfunkcje oraz podejmować specjalistyczne terapie.

Im wcześniej problem zostanie wykryty, tym szybciej uda się go rozwiązać.

Jeżeli jednak terapeuta SI wykluczy zaburzenia, wtedy, Drodzy Rodzice, macie problem wychowawczy. Coś Wam poszło nie tak. Zastanówcie się, co takiego Waszym zachowaniu może powodować  takie problemy? Może zbytnia ochrona, zakładanie klosza ochronnego? Może zbytnia troska, wyręczanie dziecka, nadopiekuńczość, nadmierna miłość? Może brak własnego zdania i uleganie zachciankom dziecka?

zaburzenia sensoryczne

Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej, o tym, jak uniknąć błędów wychowawczych, o tym jak poradzić sobie z trudnymi zachowaniami dziecka i poznać tajniki wspierania malucha w rozwoju, tak aby wyrosło na mądrego, wspaniałego i szczęśliwego człowieka, to koniecznie zapoznaj się z moją autorską książką “Obudź w dziecku olbrzyma”. Nie eksperymentuj z emocjami i psychiką swojego dziecka, postaw na sprawdzone sposoby i wiedzę. Kliknij tutaj, aby przeczytać więcej o książce!

Mam tu jakieś mamy dzieci nadwrażliwych sensorycznie, a może nie wiecie już sami czy to problem wychowawczy czy sensoryczny? Dajcie znać w komentarzu 🙂 

Summary
Zaburzenia sensoryczne - co to takiego i jak poznać, czy Twoje dziecko jest nadwrażliwe sensorycznie?
Article Name
Zaburzenia sensoryczne - co to takiego i jak poznać, czy Twoje dziecko jest nadwrażliwe sensorycznie?
Description
Zaburzenia sensoryczne - co to takiego i jak poznać, czy Twoje dziecko jest nadwrażliwe sensorycznie?
Author
Publisher Name
Mariola Kurczyńska
Publisher Logo

3 Komentarze

  1. Aneta napisał(a):

    Sama nie wiem co mam o tym sądzić. Kiedyś jedna położna (w poradni laktacyjnej) zasugerowała że może przydało by się żeby moje dziecko zostało skonsultowane w tej sprawie z neurologopedą. Jednak położna z przychodni stwierdziła że to na pewno nie to bo ona się zna i mam głowy nie zawracała nikomu głowy niestworzonymi opowieściami.
    W ciąży dużo leżałam (skracanie się szyjki macicy), bardzo źle się czułam przez problemy z (rzekomą) niedoczynnością tarczycy. Zabawa polegała na tym że po podaniu mi leków na tarczycę czułam się jeszcze gorzej i miałam wszystkie objawy nadczynności tarczycy mimo wysokich poziomów hormonów.
    Od pierwszych właściwie godzin po porodzie były same problemy. Przez wkłucie do kręgosłupa ze znieczuleniem zwijałam się z bólu przez kilka tygodni po porodzie. Nie byłam w stanie dojść o własnych siłach do toalety położonej 3 metry od mojego łóżka.
    Mała nie chciała jeść z piersi, a właściwie to bez przerwy mnie gryzła (mimo prawidłowego przystawiania), chodziła wiecznie zalana do pasa krwią.
    W trzeciej dobie po porodzie stwierdzono że moje dziecko ma ostrą żółtaczkę fizjologiczną i konieczne są naświetlania. Jak dowiedziałam się po czasie podstawowymi objawami poza wysokim poziomem bilirubiny i żółtym zabarwieniem skóry głównymi objawami są senność, apatia i osłabienie mięśni. Aby zwalczyć żółtaczkę zalecono naświetlania lampą UV. Moje dziecko w 3-4 dobie po porodzie przesypiało 7-8 godzin na dobę. Gdy położna przyszła poprawić jej łóżeczko i położyła ją sobie na ramieniu moje dziecko szarpnęło się na tyle mocno że niewiele brakowało że spadło by na podłogę. Nie chciała leżeć na lamie. Darła się na cały szpital, rękami ściągała opaskę z oczu i tak długo odpychała lub podciągała się aż udało jej się zsunąć z lampy. (mnie nie wygląda to w żaden sposób na zachowanie dziecka z żółtaczką). Ponieważ położne uparły się że dziecko nie chce leżeć na lampie bo jest głodne i mam ją przystawić do piersi. Dwie położne trzymały moje dziecko przyciśnięte do mnie żeby jadło, mimo to mała była w stanie odepchnąć się ode mnie.
    Karmienie piersią nie powiodło się. Dziecko dostawało ataków histerii przy każdej próbie przystawiania i nie była to kwestia tego że ‘z butelki leci łatwiej” bo kupiliśmy specjalne butelki.
    Właściwie to 7 miesiąca życia moje dziecko zasnęło tylko po związaniu jej na sztywno. Zwykle tylko po ciemku, najczęściej w wózku lub na rękach. Ale nie delikatnie kołysane. Wózek jeździł po całej długości pokoju, Na rękach maksymalne skręty tułowia w jedną i w drugą.
    W wieku 4 miesięcy moje dziecko nauczyło się samo trzymać butelkę w rączkach byle jej tylko nie ruszać. Tylko i wyłącznie jeden rodzaj butelek do mleka. drugi do wody i broń Panie Boże pomylić butelki. Karmienie tylko na żądanie. Danie jej butelki 10 minut przed tym jak “zrobi się głodna” nie tknęła nawet kropelki. P0 10 minutach… nie marudzenie, nie kwęczenie. Wrzask! Od pierwszych dni życia. Trudno tu mówić chyba o rozpieszczeniu.
    Na ten moment córka ma trochę ponad 1,5 roku. Fakt faktem problemów przy ubieraniu czy rozbieraniu nie ma i raczej nie marudzi o to w co jest ubrana, ale w żadnym razie nie może być jej za gorąco. Może zamarznąć na kostkę lodu i to jest ok. Upały. Masakra. Nie marudzi, nie kwęczy. Wrzask. Jest głodna wrzask. coś jej się nie udaje. Wrzask. Jeśli nie robi si głodna lub śpiąca to jest to tylko wrzask. W przeciwnym razie kładzie się na podłodze twarzą do ziemi. Najchętniej jadła by tylko z butelki i co najzabawniejsze nie słodkie smakowe kaszki. Mleko modyfikowane (tylko jeden jedyny rodzaj) zagęszczane mąką (najlepiej kukurydzianą lub gryczaną. Nie lubi słodyczy za to jest w stanie wejść na sufit jak zobaczy cokolwiek co może być słone. Zjada mydło i pastę do zębów na potęgę (oczywiście nie pozwalamy na to ale czasami jest szybsza niż my). Jeśli już cokolwiek zje innego niż kleik z mlekiem to parówki, makaron albo kwaśne jabłka. Albo sama albo wcale. Nie ma szans żeby ktokolwiek ją nakarmił. Przez pół roku walczyliśmy z gryzieniem, drapaniem i ściskaniem (szczególnie naszego biednego starego psa).
    Tragedii nie było do chwili kiedy nie musiałam wrócić do pracy. Do żłobka się nie dostała. Codziennie gdzie indziej, codziennie u kogoś innego, codziennie inne zasady. Potrafi całymi dniami nic nie zjeść i niczego się nie napić. Chodzić z naleśnikiem w dłoni, bo tata dał go przed wyjściem do pracy. Dużdać cały dzień aż tata wróci z pracy.
    Nie jest niezdarna (przynajmniej na moje oko). Pierwszy raz na brzuch sama przekręciła się mają 3 miesiące. Jednego dnia z 11-12 razy i żadnego więcej razu nie. aż do 7 miesiąca życia (+-4 dni). Przez 3 dni z rzędu przekręcała się w jedną i w drugą co kilka minut. Po tych 3 dniach zaczęła się podpierać na rączkach aż do ich pełnego wyprostowania. Jak już je wyprostowała i nie miała co dalej ze sobą zrobić….Wrzask. Żeby się nie darła podnosiłam ją na ręce. Po tym jak się uspokoiła odkładają ją na materacyk. A ona na brzuch i w górę i wrzask. Nie chciała nigdy wcześniej siedzieć. Stać postawiona stała ale siedzieć nie chciała nawet w wózku. pokazałam jej raz jak z pozycji z podpartych rączek przejść na czworaka i usiąść. trenowała to przez 4 dni zanim pierwszy raz usiadła. Jak usiadła od razu się przewracała bo najzwyczajniej w świecie nie chciała nigdy siedzieć. Ale nauczenie się siadania (w ciągu tygodnia od kiedy zaczęła przewracać się na brzuch) nie dało jej satysfakcji na długo. Po kolejnych 3-4 dniach moje dziecko nauczyło się stawać na nogi. Mając niecałe 7,5 miesiąca. Nie przeszkadzało jej się że się przewracała, uderzała. Wstawała po chwili na równe nogi.
    Wszystko zrobi albo sama, albo wcale. Każde niepowodzenie kończy się wrzaskiem, płaczem i rzucaniem się na podłogę. Co najzabawniejsze jak chce coś dostać (telefon, włączony telewizor, nóż którym nie wolno jej się bawić), nie krzyczy, nie płacze, nie rzuca się na podłogę. Pokwęczy przez chwilkę (dosłownie 3-4 sekundy) aż do kolejnego słowa NIE i koniec.
    Ja telewizora nie włączam jej wcale, za to radio dla dzieci gra całymi dniami. Mąż telewizje ogranicza jej do 30-40 minut w ciągu dnia, ale też nie codziennie. Niestety moi rodzice zostając z nią używają tego środka na wszystko.

    • Mariola Mariola napisał(a):

      Kochana Aneto,
      przeczytałam uważnie twój opis. Ja nie mam wątpliwosci. Twoje dziecko JEST nadwrażliwe sensorycznie, i nie sa to “durne wymysły” ani bledy wychowawcze. Moja droga, dzisiaj na szczescie sa mozliwosci pracy z takim dziecmi. Pierwszym specjalista, jaki powinien zobaczyc córke jest terapeuta Integracji Sensorycznej. Nie czekaj juz, kochana, działaj. Acha, w tym przypadku elektronika jest zakazana. Poza wszelka dyskusją. Powodzenia, moja droga!

  2. Aneta napisał(a):

    Już sama nie wiem co mam sądzić. To długa historia ale….
    W ciąży dużo musiałam leżeć. Koło 5 miesiąca ciąży zaczęła skracać się u mnie szyjka macicy i wskazane było żebym jak najwięcej czasu leżała. Do tego bardzo, bardzo złe samopoczucie. Nie licząc mdłości i wymiotów męczących mnie codziennie do ostatniego dnia ciąży. Stwierdzono także u mnie w ciąży niedoczynność tarczycy (nie dającą żadnych objawów poza podwyższonym poziomem tsh) i włączono leczenie farmakologiczne. Stopniowo przez całą ciąże zwiększano u mnie dawkę lęku która wywoływała objawy ostrej nadczynności tarczycy. To oraz sytuacja rodzinna wywoływały oczywiście niemały stres.
    Po porodzie problemy zaczęły się właściwie od samego, samiuteńkiego początku. Córcia od pierwszych godzin zamiast jeść normalnie z piersi bardzo mocno mnie gryzła (mimo prawidłowego przystawiania) i bardzo mnie raniła. Chodziłam zalana krwią do pasa. Spała po maksymalnie 8-10 godzin na dobę. W trzeciej dobie stwierdzono u niej ostrą żółtaczkę noworodkową. Jak później się dowiedziałam głównymi objawami (oprócz żółtego zabarwienia skóry) są osłabienie mięśni, senność i apatia. Jak już pisałam moja córka przesypiała max 10 godzin. Podczas gdy położna próbowała poprawić jej łóżeczko i położyła ją sobie na ramieniu, moje dziecko szarpnęło się i mało nie spadło. Nie chciała leżeć na lampie UV. Płakała, darła się, wierzgała. Rączkami ściągała sobie z oczu opaskę chroniącą wzrok, tak długo odpychała się lub podciągała na rączkach aż udało jej się zsunąć z lampy. Położne uparły się że to przez to że jest głodna i mam ją przystawić do piersi. We dwie trzymały małą wciśniętą na siłę we mnie, bo nie chciała jeść, a mono to córka rączkami odpychała się ode mnie. (nie wygląda mi to na osłabione mięśnie). Po wypisaniu córki na własne żądanie i przeniesieniu jej do innego szpitala okazało się że wcale nie występuje u niej ostra żółtaczka wymagająca naświetlania, bo jej organizm bardzo dobrze radzi sobie sam a wysoki poziom bilirubiny pochodzi z mojego organizmu. Naświetlania powodowały gwałtowne pocenie się i odwadnianie się dziecka co najbardziej pogarszało jej stan.
    Po powrocie do domu było tylko coraz gorzej. Dziecko spało po 3-4 godziny na dobę. Żeby przespała tyle ile powinna, trzeba było ją związać, najlepiej żeby było ciemno. Zasypiała albo w wózku jeżdżącym z pełną prędkością po całej długości pokoju, albo na rękach bujana w maksymalnych skrętach tułowia. Trwało to mniej więcej do 7-8 miesiąca kiedy postanowiłam znaleźć jakikolwiek sposób żeby zasypiała “normalnie”.
    Od samego początku jadła tylko na żądanie. I to dosłownie. Jeśli próbowało się ją nakarmić 10 minut przed tym jak zrobi się głodna nie było nawet szans żeby wzięła butelkę do ust. Za to po upływie tych 10 minut zaczynała się drzeć w wniebogłosy. Nie marudziła, od razu zaczynała się drzeć. Jadła tylko z jednego rodzaju butelek, i tylko jednego rodzaju smoczków. Żadne inne nie miały szans bytu. W wieku 4 miesięcy nauczyła się trzymać sama butelkę i od tamtej pory nie było szans żeby ją nakarmić. Nie dawała się wziąć na ręce, ani trzymać sobie butelki.
    Przez bardzo, bardzo długi czas nie chciała jeść niczego innego niż mleko. Żadnych kaszek. Jedyne bardziej treściwe pożywienie jakie zaakceptowała to mleko zagęszczane mąką (najlepiej kukurydzianą lub gryczaną). Teraz mimo że ma ponad 1,5 roku w dalszym ciągu mało co chce jeść. Niezależnie od tego jak bardzo jest głodna nie chce zjeść niczego innego niż butelka. Czasami w domu udaje się ją nakłonić do zjedzenia jajecznicy, rosołu lub makaronu. Jedyne co jej smakuje to bigos z mega kwaśniej kapusty kiszonej. Na potęgę próbuje zjadać mydło i pastę do zębów. Nie chce tknąć słodkich rzeczy. Krzywi się jak by dostała cytrynę i od razu wypluwa.
    Na bycie głodną lub śpiącą reaguje wrzaskiem. Potrafi się bawić, śmiać, biegać. Nagle kładzie się na podłodze i zaczyna płakać i drzeć się. Tak samo reaguje na wszelkiego rodzaju swoje niepowodzenia.
    Pierwszy raz sama na brzuszek przekręciła się mając 3 miesiąca. Zrobiła to z 11-12 razy w ciągu jednego dnia i na tym się skończyło. Przez długi czas nie robiła tego wcale, a próby kładzenia jej na brzuchu kończyły się wrzaskiem. Mając 6,5 miesiąca znowu zaczęła się przewracać na brzuch i podpierać na rączkach, ale nie mogąc zrobić nic więcej zaczynała się drzeć. Pokazałam jej raz jak z pozycji “na fokę” przejść do klęku podpartego, a następnie usiąść. po dwóch trzech dniach przyjmował pozycję do raczkowania. Przez jeden dzień kręciła się w tej pozycji w koło i rozpoczęła próby siadania. Problem polegał na tym że nigdy nie chciała siedzieć. Każda próba posadzenia jej kończyła się prężeniem przez nią i kładzeniem się. Nawet w wózku na spacerze nie chciała siedzieć, osuwała się do pozycji pół leżącej i przekrzywiała na bok (do 11 miesiąca życia jeździła na leżąco w gondoli bo spacerówka nie miała żadnego sensu). Trzy dni po tym jak pierwszy raz sama usiadła, nauczyła się wstawać na nogi a kilak dni później chodzić trzymając się mebli. Dochodząc do końca jakiegoś mebla i nie mogąc iść dalej zaczynała…. drzeć się. Jak się przewróciła i uderzyła się po chwili wstawała na równe nogi i zaczynała podróż od nowa. Gdy się przewróciła i klapnęła na tyłek nie robiąc sobie żadnej krzywdy darła się wniebogłosy (zaczęliśmy nazywać to krzykiem hańby bo hańbą było usiąść).
    Jedna z położnych u której byłam w sprawie problemów z karmieniem zasugerowała że córka powinna być skonsultowana z neurologopedą i że na podstawie tego co widziała przez 45 minut wizyty sądzi że mała może być “nad reaktywna” jednak położna z przychodni zrobiła mi awanturę że ona niczego takiego nie widzi i żebym nie zawracała nikomu głowy moimi durnymi wymysłami.
    Kluczowe w zachowaniu wydaje mi się to że córka nie reaguje histerią na słowo “nie”. W chwili kiedy chce coś dostać np telefon komórkowy, pilot do telewizora, nóż ze stołu czy coś szklanego nie reaguje na to histerią, nie drze się, nie rzuca się na podłogę. Czasami chwilę po marudzi i idzie zająć się czymś innym. Ogólnie woli bawić się sama. Próby zabawy z nią kończą się odpychaniem lub ucieczką. Nie chce się przytulać. W chwili kiedy się czegoś przestraszy rzuca się na szyję i puszcza po 15-20 sekundach.
    Dla mnie jest dzieckiem nadwrażliwym sensorycznie, ale wszyscy dookoła twierdzą że jestem przewrażliwiona (bo w nowych sytuacjach, miejscach zwykle początkowo stoi jak wryta i tylko obserwuje). Najbardziej martwi mnie to że nikt nie chce dać jej pomocy której może potrzebować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *