Lampki ostrzegawcze w wychowaniu dziecka. Czyli po czym poznać, że coś idzie nie tak?

Lampki ostrzegawcze w wychowaniu dziecka. Czyli po czym poznać, że coś idzie nie tak?


Jakim rodzicem pragniesz być dla swojego dziecka? Myślę, że najlepszym na świecie. Najlepszym na tyle, na ile tylko potrafisz. I ja to doskonale rozumiem. Rodzicielstwo to mnóstwo pięknych chwil i momentów, w których rozpiera nas duma. Jednak rzeczywistość często sprowadza rodziców na ziemię i przypomina, że rodzicielstwo to nie tylko sielanka i dobre, łatwe chwile…

Jako rodzic prawdopodobnie nie raz i nie dwa mierzyłeś się z trudnymi wychowawczymi sytuacjami. Jedne wyprowadzają z równowagi, drugie potrafią sprawić przykrość, a jeszcze inne budzą bezsilność i poczucie beznadziejności. Znasz to?

Jest jeszcze coś, z czego wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy. To sytuacje, które z pozoru wyglądają niewinnie. Sytuacje, które potrafią skutecznie uśpić czujność rodzica i rodzić kolejne, trudne sytuacje, które na pierwszy rzut oka nie będą się ze sobą wcale wiązały.

Sytuacje, o których piszę, to właśnie te lampki ostrzegawcze, o których warto wiedzieć. Dlaczego warto? Aby móc zareagować w porę.

Ten artykuł jest w szczególności dla Ciebie, jeśli pragniesz być jeszcze bardziej świadomym rodzicem i chcesz się upewnić, że te lampki ostrzegawcze nie występują w Waszym przypadku.

Czego dowiesz się z artykułu?

  1. Poznasz 5 sytuacji, które mogą być lampkami ostrzegawczymi, że w Twoim rodzicielstwie coś idzie nie tak.
  2. Czy to możliwe, aby uchronić dziecko przed trudnymi emocjami?
  3. Czy kochający i świadomy rodzic ma prawo popełniać błędy?

5 lampek ostrzegawczych, które mogą sugerować, że coś w wychowaniu dziecka idzie nie tak.

  1. Dziecko ignoruje prośby i polecenia rodziców.

To taka sytuacja, w której np. prosisz dziecko “Michaś, ubierz buciki, idziemy na spacer”. Prosta prośba, jasny komunikat, prawda? Raczej nie ma tu rzeczy, której maluch nie zrozumie.

A tymczasem Michaś w ogóle na to nie reaguje. Popatrzy na mamę, odwróci się, czasem się zaśmieje, pójdzie do innego pokoju… To trochę tak, jakbyś mówiła do ściany.

Acha, i z reguły nawet nie chodzi o bunt dwulatka. Dziecko z Tobą nie dyskutuje, nie mówi nawet słynnego “nie”. W powyższej sytuacji mamy do czynienia z otwartym ignorowaniem rodzica. 

  1. Dziecko robi wyłącznie to, co samo chce robić.

To sytuacje, w których dziecko w ogóle nie akceptuje żadnych propozycji rodzica i narzuca swoje własne. Ubierze się tylko i wyłącznie w tę bluzeczkę, którą samo wybrało albo w ogólnie nie chce się ubrać.

Tato proponuje wyjście na plac zabaw? Dziecko odmawia. Nie chce robić czegoś, co proponuje lub “każe” rodzic. Mama lub tato woła na obiad? Brak reakcji. Mama prosi o pomoc w rozpakowaniu zmywarki? Brak reakcji. 

Jeżeli dziecko chce akurat bawić się autkami to będzie to robiło pomimo próśb i zachęt rodziców.

Jeżeli nie chce usiąść przy stole to nie usiądzie, wybierze sobie inne miejsce, inną porę albo najlepiej w ogóle nie przerwie zabawy na coś tak “nudnego” jak obiad z rodziną.

  1. Maluch chce za wszelką cenę postawić na swoim.

To takie sytuacje, kiedy dziecko chce zwykle zrobić odwrotnie, niż prosi go o to rodzic. 

Przykłady?

Mama prosi o posprzątanie zabawek? Wyłączenie telewizji lub oddanie telefonu? Dziecko nie chce tego zrobić i demonstracyjnie zrobi coś dokładnie odwrotnego. 
Nadchodzi czas na wieczorną toaletę i kąpiel? Dzieje się podobnie.
Przychodzi pora spania? Dziecko nie chce iść do łóżka, koniec, kropka.
Poranne wyjście do przedszkola? Nie ma takiej opcji, maluch nigdzie nie wychodzi i już. Wszystko tylko nie to, o co proszą rodzice. 

Dziecko nie lubi i nie toleruje sytuacji, kiedy rodzic prosi go, aby coś zrobił. Lubi rządzić i rozkazywać innym, co mają robić:

“Podaj mi klocka.”
“Zrób mi naleśnika.” 
“Baw się ze mną teraz.”
“Schowaj moje auta do garażu.”
“Poczytaj mi.”
“Zanieś mnie do kuchni.”
“Zrobiłem kupę, przebierz mnie.”
“Daj mi telefon”
“Zdejmij kapcie, ja chcę w nich teraz chodzić. “

  1. Dziecko nie szanuje rodziców.

Rozmawiasz z partnerem/ką, mamą czy koleżanką, a dziecko za wszelką cenę stara się w tym przeszkodzić. Przerywa rozmowę, próbuje odciągnąć Twoją uwagę Podobnie dzieje się w momencie, kiedy rozmawiasz przez telefon. Zdarza się, że maluch próbuje Ci wyrwać go z ręki.

Często potrafi powiedzieć przykre słowa typu: “głupia jesteś”, “nie kocham cię”, “przestań gadać”. 

Dodatkowo, dziecko nie ma żadnych oporów przed tym, żeby  uderzyć, ugryźć, kopnąć czy opluć rodzica.

  1. Dziecko na każdą odmowę reaguje krzykiem, agresją.

Kiedy słyszy “nie”, reaguje złością, krzyczy, płacze, czasami bije.

Odmawiasz kolejnej bajki i włączasz telewizor? – Krzyk i płacz.
Dziecko prosi o batonika przed obiadem i spotyka się z odmową? – To samo.
Nie chcesz kupować kolejnej, drogiej zabawki w sklepie? – Histeria i płacz.

Czy to możliwe, aby uchronić dziecko przed trudnymi emocjami?

Z doświadczenia wiem, że w powyższych i wielu innych podobnych sytuacjach, rodzice są bardziej skłonni ulegać dzieciom. Dlaczego tak się dzieje?

Zazwyczaj nie chcą, aby ich dziecko odczuwało trudne emocje, aby wpadało w złość, gdy usłyszy odmowę. Nie chcą płaczu dziecka, ani “niepotrzebnych” trudnych sytuacji. Boją się, że dziecko będzie krzyczeć i będzie smutne. Boją się wyrządzić dziecku krzywdę. A to wielu rodziców odczytuje jako sygnał, że są złymi rodzicami. Dlatego za wszelką cenę starają się uchronić dziecko przed trudnymi emocjami.

Warto zadać sobie takie pytania: “Jak długo jestem w stanie chronić dziecko przed trudnymi emocjami? Czy nawet wtedy, kiedy będzie już duże, to cały świat będzie działał tak, aby mojemu dziecku nie było przykro lub źle? Czy to, że ja je teraz przed nimi uchronię wpłynie na nie dobrze czy źle?”

Rolą rodzica jest przygotować malucha na życie, na różne sytuacje i emocje oraz pokazać mu, jak radzić sobie z trudnymi emocjami, które są przecież częścią naszej codzienności. Umiejętność radzenia sobie z nimi znacząco ułatwi funkcjonowanie w świecie. 

Więcej na ten temat mówię w kursie “Trudne emocje u dzieci” pokazuję w nim, jak oswajać dziecko z trudnymi emocjami, aby w przyszłości sprawnie sobie z nimi radziło oraz było radosnym, szczęśliwym człowiekiem.

Wracając do tematu, pamiętaj, że dzieci mają naturalne prawo do odczuwania wszystkich emocji. Radości, szczęścia, miłości… I dla równowagi – złości, frustracji, żalu, zazdrości. To jest naturalne. To piękne doświadczenie. To szersza skala wrażeń. Każdy z nas dąży do tego, aby poznawać cały wachlarz emocji, prawda?

Spójrz, kiedy człowiek tylko wykonuje swoje rutynowe zajęcia, ma wszystko, wszystkie potrzeby są zaspokojone, jest kochany, kocha i jest mu dobrze, czy naprawdę jest szczęśliwy? Przez chwilę tak. A co z potrzebą różnorodności, rozrywki, adrenaliny, ryzyka, silnych emocji? A co z potrzebą doświadczania świata na wiele różnorodnych sposobów? Zostawiam Cię z tymi pytaniami. Pomyśl, czy w życiu faktycznie chodzi tylko o to, aby przeżywać tylko te łatwe i przyjemne emocje?

Czy jako świadomy rodzic możesz popełniać błędy?

Jeśli zauważyłeś u siebie którąkolwiek z powyższych sytuacji, to być może się zmartwiłaś/eś. Możliwe, że pomyślałaś/eś “Jak mogłam/em tego nie zauważyć? Czy popełniłam/em błąd?” Coś Ci zdradzę – tak pomyślały jeszcze setki innych rodziców, wiesz? 

I tak, racja, te sytuacje wynikają głównie z niewiedzy lub obaw. Również z błędów. Ale to jedna z najbardziej ludzkich rzeczy na świecie. Bo kto nie popełnia błędów? 

Najważniejsze jest to, że zdajemy sobie z nich sprawę i zawracamy z tej ścieżki.

Nie uczymy się na błędach, do których się nie przyznajemy, prawda? Czy popełnianie błędów jest złe? Jest nienormalne? Jest nieludzkie? Nie można tego robić? Oczywiście, że jest ludzkie. Oczywiście, że można. Ba! Nawet trzeba! Bo błędy to cenne lekcje, z których możemy wyciągnąć wiele dla siebie i dla swoich dzieci. 

Te wszystkie sytuacje, o których wspomniałam w tym artykule mogą wynikać z wielu powodów. One mogą, ale nie muszą oznaczać, że w wychowaniu dziecka warto coś poprawić.

Acha, co jest ważne: jeśli dostrzegasz sytuacje u siebie, to nie znaczy, że jesteś złym rodzicem. Jest wręcz odwrotnie – dostrzegając je, zdając sobie z nich sprawę, jesteś najlepszym rodzicem. Bo tylko wtedy możesz coś z nimi zrobić.

A co z nimi zrobić? Jak zmienić taki stan rzeczy? Jak sprawić, aby zachowanie dziecka się zmieniło?

Odpowiedź na to pytanie nie zajmie ani jednej, ani pięciu linijek artykułu na bloga. To bardziej złożony problem. Ale spokojnie.

Całą wiedzę o tym, jak zmienić takie sytuacje znajdziesz w moim kursie on-line “Trudne emocje u dzieci”. Zawarłam w nim wiedzę i wskazówki, dzięki którym:

  • będziesz wiedzieć, jak sprawić, aby dziecko Cię słuchało i współpracowało z Tobą na co dzień,
  • zbudujesz piękną relację ze swoją pociechą opartą na miłości, wzajemnym szacunku i Twoim naturalnym rodzicielskim autorytecie,
  • co zrobić, jeśli dziecko reaguje na Twoją odmowę lub postawienie granic złością, płaczem lub biciem Ciebie

Aby dowiedzieć się więcej o moim autorskim kursie “Trudne emocje u dzieci” po prostu kliknij poniżej.

Napisz mi, czy dostrzegasz podobne sytuacje w Waszej rodzinie? Czy uważasz, że warto je zmieniać?

3 komentarzy do "Lampki ostrzegawcze w wychowaniu dziecka. Czyli po czym poznać, że coś idzie nie tak?"

  1. Witam każdy punkt w jakimś stopniu pokazuje zachowanie mojej córki 5 lat. Czy mogę poprosić jakieś wskazówki co robić aby poprawić zachowania mojej córki .

  2. Praktycznie wszystkie 5 punktów pojawilo sie ostatnio u nas. Poszlismy do specjalisty (na razie 2 wizyta) bo nie jesteśmy w stanie sobie sami z tym poradzic.
    Nie mamy problemu z powiedzeniem nie i byciem konsekwentnym. Jednakze pomimo tego ze dajemu Mlodemu czas na wykrzyczenie sie i uspokojenie opor stawia przy najblizszej mozliwej okazji. A to nie umyje rak albo nie bedzie chcial wyjsc z domu albo od pobudki zacznie robic awantury bo sie obudzil…

  3. Witam. Po przeczytaniu tego artykułu widzę wiele rzeczy które widzę u siebie na co dzień. Staram się najbardziej na świecie pewnie jak sporą większość rodziców ale nie wychodzi. Mój syn skończył 5 lat, wiele sytuacji typu daj mi to i koniec, jesteś głupia/głupi, uderzenie, nawet w miejscach publicznych, częste płacze bo coś się nie dało czego akurat chciał, histerię, zdarza się często że jakoś uda mi się załagodzić sytuację ale poprzez ich zapobieganie jednak nie zawsze się udaje bo coś zdarzy się nagle. Bardzo chce to zmienić i ja i mąż, który często powtarzał mi że zobaczysz co będzie za kilka lat … Pewnie ma racje ale ja chcę pokazać mu a raczej udowodnić że właśnie za te kilka lat tak nie będzie, że w końcu skończą się te sytuację jestem cały czas gotowa to zmienić i tak czytając, słuchając i czerpiąc wiedzę właśnie od takich osób jak Pani a raczej w większości tylko od Pani doświadczenia widzę dużą różnicę jednak nie zawsze to wychodzi. Bardzo chce zmienić to jednak czasem człowiek jest bezsilny i różnie reaguje…przyznam się zdarzyło się dać klapsa ale widzę że to tylko wzbudza flustracje a moje wyrzuty sumienia nie dają mi normalnie funkcjonować dlatego nie robię już tego od bardzo dawna i nie zamierzam. To najgorsze co zrobiłam. Jednak krzyk a raczej uniesienie głosu zdarza się częściej również się staram bardzo tego nie robić bo też wiem że im głośniej ja mówię tym głośniej krzyczy dziecko. Jednak co robić by takich sytuacji było jak najmniej a z czasem wogole???? Dziękuję za każdą odpowiedź i na dzień dzisiejszy życzę Wesołych świąt 🙂

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© 2021 Mariola Kurczyńska.
Wszelkie prawa zastrzeżone
Realizacja: DB Elite Team

0