Czy oglądanie bajek przyspiesza rozwój mowy u dzieci?

Czy oglądanie bajek przyspiesza
rozwój mowy u dzieci?

Czy kolorowa bajka w TV może pomóc dziecku rozszerzyć słownictwo? Lub co więcej – nauczyć je mówić? Wielu rodziców włącza dziecku bajki z nadzieją, że dzięki temu będzie mądrzejsze, będzie się szybciej rozwijało i już we wczesnych latach bez problemu poradzi sobie z obsługą elektroniki. Jak to wygląda w rzeczywistości? Czy faktycznie bajki wspierają rozwój mowy u dzieci i rozwijają słownictwo?

Niektórzy rodzice pozwalają swojemu maleństwu przebywać w pomieszczeniu, w którym jest włączony telewizor, już od pierwszych dni. Nieważne, czy ktoś coś ogląda. Mogą lecieć same reklamy, po to, żeby nie było za cicho, po prostu żeby coś grało.

W pewnym momencie stwierdzają, że to już czas na bajkę. Po co? Z mojego doświadczenia wynika, że rodzice uważają to za jeden ze sposobów nauki mówienia. Rozszerzania słownictwa. Ba! Nie tylko po polsku! Ale też po angielsku, niemiecku czy hiszpańsku.

Czy faktycznie tak się dzieje? Czy oglądanie bajek wspiera rozwój mowy u dzieci  Czy to w ogóle możliwe, żeby dziecko nauczyło się mówić poprzez oglądanie bajek w telewizji? Dziś przygotowałam dla Ciebie trochę teorii i… Historię prawdziwą z mojej poradni. Gotowi?

W tym artykule dowiesz się:

  1. Czy dziecko jest w stanie nauczyć się mówić dzięki bajkom?
  2. W jaki sposób dzieci uczą się mówić?
  3. Jaki warunek musi zostać spełniony do tego, aby dziecko mówiło?
  4. Czy oglądanie bajek może hamować rozwój mowy?
  5. O 2-letnim Alexie, który nie mówił – historia prawdziwa.
  6. Moja “złota recepta”.

Czy dziecko jest w stanie nauczyć się mówić dzięki bajkom?

“Moje dziecko nie chce mówić”, 
“Tosia ma już 2 latka, a nie jeszcze nie powiedziała pierwszego zdania.”, 
“Pani Mariolu, moje dziecko  nie mówi, tylko porozumiewa się ze mną po swojemu.” 

Na przestrzeni ostatnich 10 lat w mojej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej pojawiało się coraz więcej i więcej rodziców z podobnym problemem. Wielu z nich zwróciło się do mnie o pomoc z zalecenia logopedy. Oczywiście, są takie sytuacje, w których dziecko nie mówi, bo np. aparat mowy nie rozwija się prawidłowo.

Jednak w  9/10 przypadkach, z którymi się spotkałam, źródłem problemu, że dziecko nie chce mówić, była właśnie elektronika. Dziecko nie jest w stanie nauczyć się mówić dzięki bajkom. I za chwilę wyjaśnię Ci, dlaczego.

W jaki sposób dzieci uczą się mówić?

Wyobraź sobie dziecko oglądające bajki. Co widzisz? Przed moimi oczami ukazuje się mały człowieczek wpatrzony całym sobą w kolorowy, świecący ekran. Tak, jakby świat wokół nie istniał. Moje doświadczenie pokazuje, że tak to najczęściej wygląda – dziecko siedzi wpatrzone, nieruchomo, zamknięte w swoim świecie. 

Czy to oznacza, że jego mózg właśnie chłonie nowo poznane słowa? Tak kiedyś myślała jedna z mam, która pojawiła się w mojej poradni. Mówiła “Ja myślałam, że on się nauczy mówić, jak tyle będzie słuchać!”
Nic bardziej mylnego. Spójrz – uczymy się gotować poprzez gotowanie. Wiązać sznurówki w bucie poprzez wiązanie sznurówek. A mówić poprzez… Słuchanie? No właśnie, coś tu nie gra, prawda? Uczymy się mówić przez mówienie. A maluch wpatrzony w bajkę w TV mówi? Zdarza się to niezwykle rzadko. W większości przypadków mózg dziecka ogranicza się do samego słuchania. Poza tym, czy dźwięki, które dziecko słyszy z urządzenia są takie same jak te, które usłyszy od mamy, taty, babci, siostry czy kolegi na podwórku?

Dziecko uczy się poprzez mówienie. Nie poprzez słuchanie sztucznego głosu dobiegającego z głośników smartfona czy telewizji. Mamo / Tato, mów do swojego dziecka. Nie zostawiaj go samemu sobie. Mówienie nie jest umiejętnością, którą dziecko nabywa samo z siebie. Ono potrzebuje do tego Ciebie – rodzica, przewodnika. Od pierwszych dni, kiedy idziecie na spacer, pokazuj mu otaczający Was świat, nazywaj przedmioty, np.  “To synku jest drzewo. Drzewo ma zielone liście, widzisz?” Rób to każdego dnia i… odłóż swój telefon. 

Jaki warunek musi zostać spełniony do tego, aby dziecko mówiło?

W procesie mówienia udział bierze całe ciało. To nie jest tak, że za mowę odpowiedzialne są tylko struny głosowe i usta. Do rozwoju mowy konieczny jest ruch. To dlatego tak ważne, aby dziecko skakało w kałuże, szło po krawężniku, biegało bosą stópką po trawie i wisiało na drabinkach na placu zabaw.

Po co? Jakie to ma znaczenie?

Ruch stymuluje rozwój mózgu. A to właśnie w mózgu znajduje się ośrodek mowy. I taka prosta aktywność fizyczna, jak zwisanie z drabinki będzie kształtowała koordynację wzrokowo-ruchową i sprawiała, że zmysły będą ze sobą współpracować! 

Bo spójrz – czy można rozwijać tylko jeden zmysł? Np. wzroku? To niemożliwe – wszystkie zmysły są ze sobą połączone. Dlatego, aby dziecko mogło nauczyć się mówić, musi być spełniony szalenie ważny warunek – ruch!

Czy oglądanie bajek może hamować rozwój mowy?

Jakiś czas temu w USA dużą popularnością cieszyła się seria płyt DVD wyprodukowana przez Disney – “Baby Einstein”, która zawierała bajki dla niemowląt. Co możemy wywnioskować po nazwie tej serii? Że nasze dziecko dzięki oglądaniu tych bajek będzie drugim Einsteinem? Nic bardziej mylnego. Chociaż, chyba na to liczyli producenci. 

Amerykańscy naukowcy przeprowadzili badania na grupie ponad tysiąca dzieci i ich rodziców, w których wykazali negatywne skutki oglądania bajek dla ich rozwoju. Na czym dokładnie one polegały? Te dzieci, które oglądały bajki, znały znacznie mniej słów niż te, które z bajkami nie miały do czynienia.

Czy można stwierdzić, że oglądanie bajek hamuje rozwój mowy? Wskazują na to setki badań. Jednak nie możemy w 100% stwierdzić, że jest oglądanie bajek jest bezpośrednią przyczyną tego, że dziecko nie mówi. Dokładnie tak samo nie możemy udowodnić, że oglądanie bajek wspiera rozwój mowy.

Dlatego ja wychodzę z założenia, że lepiej być ostrożnym i zgodnie z zaleceniami WHO, nie pozwalać maluchowi na kontakt z elektroniką co najmniej do 2 roku życia.

O 2-letnim Alexie, który nie mówił – historia prawdziwa

Kilka lat temu do mojej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej trafiła pani Sylwia. Byłam trzecim specjalistą, którego odwiedziła. Początkowo radziła się neurologa, który odesłał ją do psychiatry, a psychiatra… Do mnie.

W czym tkwił problem? Pani Sylwia była zmartwiona, ponieważ jej 2-letni synek Alex mało się ruszał i nie mówił. Kobieta na co dzień mieszkała w Anglii, jej mąż pracował w rozjazdach, a ona spędzała czas z chłopcem w domu.

Po spojrzeniu na zaświadczenie od psychiatry, wiedziałam już, że chłopiec od małego oglądał bajki. Zapytałam, dlaczego.

– Nie wiedziałam, że to niedobrze, że puszczam Alexowi bajki od małego. – przyznała pani Sylwia. – Myślałam, że dzięki temu będzie mądrzejszy, rozwinie się intelektualnie… A poza tym, on to lubił. Siedział grzecznie, spokojnie. Ja miałam też chwilę dla siebie….

Pani Sylwia płakała. Szczerze? Mi też chciało się płakać, bo zobaczyłam 2-letniego chłopca, który nie potrafił złapać ze mną kontaktu wzrokowego. Nie reagował na mnie, na moje słowa, na swoje imię. Nie reagował też na głos matki. Wyglądał tak, jakby był zamknięty w swoim własnym wnętrzu. Próbowałam rzucić do niego piłkę, ruszać zabawką, ale nic z tych rzeczy go nie interesowało. Oczywiście chłopiec na co dzień funkcjonował “normalnie”, np. jadł obiad, ale tylko przy bajkach…

– Pani Sylwio, powiem to już na samym początku – zero elektroniki.
– Nawet godzinki dziennie?
– Nawet godzinki.
– Ale jak ja dam radę? Przecież on nic innego nie lubi, a jak mu czegoś zabronię, to piszczy. Czasami ten pisk nie jest do wytrzymania, to włączam mu wtedy bajkę…
– Pani Sylwio, nie mamy innej drogi. Zero elektroniki. Trzeba nauczyć się być z dzieckiem. Na początku będzie pisk. On już nauczył się takiej reakcji. Że musi piszczeć, aby dostać to, co chce. Alex nie może piskiem sprawić, że dostanie znowu bajkę.
– Ale normalnie jest tak, że  w salonie jest telewizor. Jak ja mam go przed nim schować?
– Normalnie, powyciągać kable, pozabierać piloty, wszystko powyłączać.
– A jemu nie będzie przykro jak ja sobie coś będę oglądać? Co mam zrobić, wygonić go z pokoju?
– Pani Sylwio, nie rozumiemy się. Pani też nie będzie oglądała telewizji, ani korzystała ze smartfona czy tabletu. Wszystko ma być wyłączone w obecności dziecka. Jak Alex pójdzie spać, wtedy można zejść do salonu i obejrzeć TV.
– Acha, dobrze, już rozumiem, oczywiście.

Co było dalej? Pokazałam mamie chłopca dziesiątki zabaw (między innymi tych, którymi dzielę się z Wami na fanpage oraz z e-booka “Rozwój, radość, relacja, czyli 101 pomysłów na zabawy w domu”). Dlaczego zabaw? To podstawa relacji z dzieckiem. Pani Sylwia dostała ode mnie zalecenie, aby chodzić z Alexem na plac zabaw, żeby miał kontakt ze zwierzętami, żeby zbierał kasztany, patyki i rzucał piłką. Te wszystkie funkcje były u niego po prostu przyblokowane i trzeba było je “obudzić”.

Pani Sylwia na początku się dziwiła, co wspólnego ma zbieranie patyków z rozwojem mowy. Nie rozumiała, dlaczego jej synek jest w takim, a nie innym stanie. Łzy spływały jej po policzku, ale… Wzięła się w garść. Pani Sylwia została w Polsce dłużej, niż planowała. Rodzice jej pomogli.

Poprosiłam, aby wróciła do mnie po 2 tygodniach. Weszła do mojego gabinetu z Alexem. Popatrzyłam na chłopca, przywitałam się z nim, a on… Popatrzył na mnie i lekko się zawstydził. I to był pierwszy z sygnałów, że idziemy w dobrym kierunku. 2 tygodnie wcześniej chłopiec nie reagował na mnie wcale, nawet, jeśli trzymałam w ręce zabawkę. Alex zaczął reagować, łapać kontakt i zauważać otaczający go świat. Zaprzyjaźnił się z kotem dziadków i przekonał się, jak fajnie jest na placu zabaw. Mowa jeszcze się nie pojawiła, ale wszystko było na dobrej drodze. Ponownie spotkaliśmy się po miesiącu. Alex potrafił naśladować dźwięki, jakie wydają zwierzęta. Pani Sylwia znowu płakała, ale tym razem były to łzy szczęścia. Powiedziałam jej, że dalej poprowadzi ich logopeda. Moja rola na tamtym etapie się zakończyła.

Moja “złota recepta”

Każdego dnia dostaję setki wiadomości od zatroskanych rodziców – na fanpage, na maila, na Instagramie. O tym, że dziecko nie chce mówić. Nie może się skupić, utrzymać przez chwilę dłużej uwagi. Ja zazwyczaj zadaję wtedy jedno pytanie, do znudzenia: Ile czasu dziennie dziecko spędza z elektroniką?

W odpowiedzi dostaję często – “niedużo, 2-3 godziny bajek”. A to zdecydowanie za dużo. Co więcej, niektórzy rodzice za elektronikę uważają jedynie telewizor. Zapominają o tym, że gierka na smartfonie i oglądanie teledysków na tablecie też się w nią wliczają. Co zazwyczaj radzę rodzicom w takich sytuacjach? Aby ograniczyli kontakt z elektroniką do zera. Tak, aby rodzice nie korzystali z niej również w obecności dzieci.

Większość rodziców daje się przekonać do tego zalecenia. Efekt? Po kilku tygodniach bez bajek itp. dostaję wiadomości, że “dziecko się odblokowało” i że “w końcu jest normalnie”.Dlatego ograniczenie elektroniki nazywam moją “złotą receptą”. Stosuje się ją w wielu przypadkach i co najważniejsze – działa.

Czy wiedziałeś/aś, że kontakt z elektroniką może wpływać na rozwój mowy dziecka?

6 komentarzy do "Czy oglądanie bajek przyspiesza rozwój mowy u dzieci?"

  1. Nie,nie. W tak wczesnym wieku są niewskazane. Jestem mamą 2 dzieci. Syn mam 6 lat a córka 4 latka. Jaś gdy miał
    7 miesięcy świadomie wypowiadał słowo ” tata” . Od urodzenia czytalismy Mu dużo książek. Czytalismy również książki dla dorosłych na głos aby mieć kontakt z dzieckiem i obcowanie z żywym językiem. Będąc z synkiem w domu przez pierwszy rok werbaliziwalam wszystkie swoje myśli. Gdy mówiłam bezpośrednio do synka to patrzyłam Mu w twarz aby wiedział ruchy ust. To było cudowne gdy jeszcze nie mówił a układam język jakby mówił;)

  2. Tak, świadomie moja 20-miesięczna Alusia nie oglądała bajki. Zna świnkę Pepe, ale nie z bajek. Ala mówi bardzo dużo, powtarza praktycznie wszystko. Uwielbia place zabaw, książeczki,klocki u chodzenie po kałuży,a gdzie tylko jest to możliwe biega na boso. Domaga się kontaktu z drugim człowiekiem. Jestem z niej taka dumna. Zgadzam się w 100% z Pani zdaniem na temat elektroniki. Na bajki też przyjdzie czas. Będziemy je oglądać razem. Pozdrawiam serdecznie.💚

  3. Nie bajeczka w TV a książeczka z mamą czy tatą oglądana, opowiadana na różne sposoby czy czytana! Tak dziecko uczy się nowych słow, wzbogaca język i do tego uczy, poznaje świat!

  4. Czy jeśli moja 2 letnia córka ogląda bajki 3 – 4 godz dziennie. Powinnam jej ich całkiem pozbawić w tym momencie staram się je ograniczyć do 1-1,5 h. Co najważniejsze nie zauważyłam u niej żadnych negatywnych opisanych wyżej skutków, codziennie oglądamy i czytamy książeczki, córka często śmieje się na bajkach nie siedzi nieruchomo. Dużo się razem bawimy, najwięcej bajek jest wieczorem, mała albo szaleje podczas zabawy do późna co chwila wybuchając płaczem bo jest już zmęczona albo ogląda bajki. Wiem, że szłam na łatwiznę, ale niedawno urodziłam a w ciąży nie miałem siły i cierpliwości tego zmieniać.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

© 2021 Mariola Kurczyńska. Wszelkie prawa zastrzeżone Realizacja: DB Elite Team

0